Wycieczka z Unterstmatt do Mummelsee 8 km

 

Stalo sie juz tradycja, ze kiedy w niedzielny poranek pogoda dopisuje, wybieramy sie na wedrowke. Najczesciej jest to Schwarzwald, ktory jest oddalony od nas tylko 30 km. ( Mummelsee 45 km ). Tak wiec o 10-ej rano zapada decyzja, ze wyruszamy. Ja pakuje szybko nasze plecaki. Pijac kawe, szukam na szybko celu wycieczki. Bardzo szybko znajduje cos co nadaje sie na wedrowke z maluchami ( wnioskowalam tak po wstepie :-/ ). Drukuje opis drogi i ruszamy!

Auto zaparkowalismy przy malym wyciagu narciarskim Unterstmatt. Stamtad ruszylismy w kierunku pierwszego etapu wedrowki: Wanderheim Ochsenstall ( dom turysty ) .

.. piekne uczucie kiedy wchodzisz 2 km pod gore..Twoja corka pyta sie po raz 50-ty w przeciagu godziny, kiedy dojdziemy… i nagle zza swierkow wylania sie widok ludzi siedzacych przy stolach, na trawie, na kamieniach. Dzieci biegajacych po lace. I wiesz, ze teraz mozesz wydac 3€ na loda, ktory w Pennym ( odpowiednik biedronki ) kosztuje 1€ -w takich momentach nie warto oszczedzac.

Po konsumpcji loda udajemy sie w kierunku Masztu Hornigsrinde ( maszt nadawczy Telekomu ) Droga dosc trudna bardzo kamienista, Lorka ochoczo skacze, ku moim obawom, po kamieniach niczym prawdziwa kozica gorska. Ludzie podziwiaja nas, ze ona taka mala, taka droge pokonuje. Potem zrozumialam czemu. Kamienista droga zmienia sie w kamienista sciezke, ktora staje sie jeszcze bardziej stroma i ciasna.

W polowie robimy przerwe aby spozyc pol paczki Haribo.. 

Te daja nam sile na dalsza czesc wyprawy. W koncu docieramy do wiezy gdzie postanawiamy zrobic maly piknik. Jako, ze Hornigsrinde jest najwyzszym szczytem ( 1163 m. n. p. m. ) w polnocnym Schwarzwaldzie, widoki sa obledne. Slonce towarzyszy nam caly dzien. Ludzie w polowie pazdziernika chodza w koszulkach na krotki rekawek i krotkich spodenkach.

Z wiezy widokowej mozna dostrzec Strasbourg !

Dalszy etap to juz Mummelsee. Jednak podczas pikniku, moj maz zadaje mi znaczace pytanie?jak to ma byc mozliwe , ze ta wedrowka ma miec 5 km, skoro do Mummelsee jest jescze 1,5 km? Biore wiec moja kartke i czytam ja do konca.. 5 km… w jedna strone . Przerazajaca wizja, jesli wie sie, ze jest juz 15:30 a o 18:30 zaczyna robic sie zmierzch. Jednak na koncu opisu na mojej kartce, stoi znaczace zdanie. Powrot do parkingu w Hinterstmatt autobusem :D! A wiec uradowani udajemy sie nad Mummelsee ( Mummelsee jest najwyzej polozonym jeziorem w Schwarzwaldzie, jego obwod to 800m, powierzchnia 3,7 hektara a glebokosc 17m. Jezioro mozna bardzo wygodnie obejsc dookola, nawet z wozkiem, droga nie jest wyboista. Na drodze znajduja sie lezanki na ktorych mozna odpoczac po trudach wedrowki, niestety sa strasznie oblegane) do mojej ulubionej restauracji z widokiem na jezioro po ktorym mozna polywac stara lodzia lub rowerem wodnym ( my jednak ze wzgledu na autobus, nie mamy na to czasu ale bywamy tu dosc czesto wiec nic straconego), pijemy zasluzone Apfelschorle ( sok jablkowy z woda gazowana), Laura je Lody a Janek zajada rosol!

Potem w nagrode udajemy sie jeszcze na plac zabaw, gdzie Lorka traci reszte energii, ktora jej pozostala. O 17:40 wyruszamy Autobusem na nasz parking gdzie stoi auto, wydajac przy tym bagatella 5 € ( 5 minut jazdy, 2,5€ za osobe ).

Ponizej jeszcze pare zdjec wraz z opisami z naszej wyprawy.

Przejscie 3 km zajelo nam 2 h!! Oczy dziecka dostrzegaja, to czego my nie widzimy. Tu Lorka zauwazyla, ze w drzewie zyja korniki. Zauwazyla tez, slady dzieciola.

Piknik po francusku w pieknym niemieckim Schwarzwaldzie :-) Ser, bagietka i wino. Za to kocham tu zycie. Mozna na prawde czerpac je pelnia piersi.

Lorka wzbudzala podziw wszystkich ktorych spotykalismy po drodze. Minelismy pare osob z 3-latkami ( wszystkie byly niesione w nosidle turystycznym ).

Tak wygladala droga przez dobre 1,5 km

Piekna, zlota jesien

To niesamowite ile mozliwosci do posilenia sie w trakcie wedrowki oferuje Schwarzwald. Tu nastepna stacja dla glodnych i spragnionych. My jednak postanawiamy isc dalej.

Widoki, widoki i jeszcze raz widoki, niestety zdjecia nie oddaja tego uroku w pelni:

Ostatni etap naszej wedrowki: Mummelsee i moja ulubiona restauracja.

Plac zabaw. I pare kozek w zagrodzie.

Nasza pierwsza, wspolna wycieczka rowerowa

20171013_181530

Wczoraj termometr w słońcu pokazał 33 stopnie! Kiedy wyszłyśmy po południu z domu w bluzkach na dlugi rekaw, musiałyśmy wrócić i się przebrać: Polowa października a temperatury jak latem! Tak więc pojechałyśmy szybko na zakupy i kiedy wróciłyśmy postanowiłyśmy, że wybierzemy się na wycieczkę rowerowa. Jako, ze pora była już pozna, nie wchodziła w gre żadna wycieczka na Renem. Została tylko opcja naszego pola, które po obfitych deszczach wygląda bardziej jak tor przeszkód niż miejsce na wycieczkę rowerowa. Lorka uparła się, ze bedzie jechała na swoim rowerku biegowym. Wydawał mi sie to kiepski pomysł, bałam się, ze nie będzie mogla za mną nadążyć. Jednak biorąc pod uwagę, fakt, ze ruch poza traktorami które teraz zbierają kukurydze i buraki cukrowe jest niewielki, postanowiłam spróbować. Skoro ona czuje się na silach, dlaczego nie. Z tylu w croozerze jest tak duży bagażnik, ze w najgorszym wypadku mogłam spakować rowerek biegowy a Lorka mogla wygodnie kontynuować jazdę obok Janka.

Pod górkę poszło ciężko… Lorka nie mogla nadążyć, jednak nie poddawała się… a później była to najprzyjemniejsza rzecz, jaka robiłam z dziećmi od dłuższego czasu… Piękna pogoda, widoki… kocham to miejsce i jestem niezmiernie wdzięczna, ze mogę codziennie chodzić tu na spacery… Do tego dla Lorki obserwacja pracy na polu jest niezmiernie interesująca. Lubi stać i patrzeć jak traktory pracują na polu. Zna chyba wszystkie marki traktorów, wie co, kiedy rośnie na polu i kiedy co jest zbierane.. I Balony, często przy takiej pogodzie można zobaczyć loty balonami. To jest jej marzenie polecieć takim balonem.

Przejechałyśmy wspólnie 5 km, może to niewiele, ale takiego pięknego czasu z moimi dziećmi dawno nie miałam. Nikt nie płakał, nikt nie krzyczał… cudownie! Dzis chce powtórzyć, może uda mi się namówić Tatusia ;-) na wspólny wypad nad Ren

20171013_175250

Jesienne liscie z masy solnej

Wczorajszy dzień powitał nas deszczowo. Lorka w poniedziałek wróciła z przedszkola z gorączka 39,5 C, wiec do końca tygodnia zostanie w domu. Czuje sie jak zwykle dobrze, broi za dwoje, dlatego częściowe jej energie probuje wykorzystać w naszych pracach plastycznych ;-)

Wczoraj rozpoczęłyśmy realizacje naszego Planu jesiennego, od zrobienia liści z masy solnej. Chciałam początkowo zrobić miseczki, jednak uznałam, że takie liście będą b. ładnie wyglądały obok moich wrzosów na tarasie. Nie wiem co prawda jak zniosą wilgoć, będą jeszcze pokryte farba ceramiczna.

Razem z Lorka zrobiłyśmy masę solna. Lorka odmierzała składniki (tzn. wsypywała a ja mowilam, kiedy wystarczy). Wszytko wymieszał nasz super mikser Kenwood Chef.

Składniki:
200g Maki pszennej
200g Soli
0/5 Szklanki wody (z woda należy uważać lepiej dodać mniej niż za dużo, można później stopniowo jej dolać jeśli ciasto nie będzie się łączyło w całość. Jeśli dodamy za dużo wody możemy dodać trochę maki i soli, a następnie wymieszać. Trzeba kombinować, maka pomimo, że jest tego samego typu ma rożną zawartość wilgotności w sobie- kosystencja ciasta musi być zwarta, tak aby nie lepiła się do reki, nie może być za wilgotna ani tez za sucha ).

Po dokładnym połączeniu składników, rozwałkowałyśmy ciasto na wielkość pojedynczego liścia. Grubość ciasta ok. 0,5 cm. Następnie odcisnęłyśmy za pomocą walka (wwałkowałyśmy) liść po czym go wcięłyśmy (można wykałaczka lub nożykiem z ostrym, spiczastym końcem- ja zrobiłam to nożykiem, patyczkiem brzeg był postrzępiony). Oderwałam liść a nasz liść z masy solnej przełożyłam  na papier do pieczenia. Teraz należy odczekać parę dni i liście włożyć do piekarnika nagrzanego do 80 C. Powoli należy zwiększać temperaturę do ok. 210 stopni. Kiedy liście będą suche można przystąpić do malowania. Ten etap pokażemy za parę dni :-).

A oto dotychczasowe efekty naszej pracy

22195708_2038527623043556_4166114134551108704_n

 

Na koniec zabawy Lorka ulepila Elmo :D.

Bujak Good Wood

Jakis czas temu na jednej z Facbookowych grup zobaczylam jego zdjecie. Zakochalam w jego prostocie i kolorystyce. Akurat zblizaly sie pierwsze urodziny Janka, wiec byl to idealny moment na jego zakup.
Po 3 dniach byl u nas. Proces zamawiania przebiegl bez komplikacji.  Bujak przyjechal do nas w czesciach.  Jego montaz byl bardzo prosty. Lorka pomagala Tatusiowi i bardzo szybko, bo w przeciagu pol godziny bujak byl zlozony.

Pierwsze wrazenie:

Bardzo solidnie wykonany, latwy w montazu. Podczas zabawy moja jedyna obawa sa plozy, boje sie troche, ze ktores z dzieci podlozy tam reke albo trzymajac sie boku, przytnie sobie palce. Jednak po prawie dwoch tygodniach uzytkowania, nic zlego sie nie wyadzylo. Same szczebelki sa tak umieszczone, ze wykluczaja mozliwosc przygniecenia palcow.

Bujak moze byc uzytkowany na wiele sposobow. Lorka zrobila sobie z niego od razu drabinke i zjezdzalnie. Janek bardzo lubi byc bujany w niej. Do wersji bujakowej uszylam wkladke, ktora wysciela podloze i tworzy wspaniala kolyske.

Cena nie jest niska. Bujak kosztuje 469.00 zl. Do niego mozna dokupic: Blat 199.00 i Drabinke 249.00  Ponizej cennik:

cennik

Niedlugo porobie zdjecia i wstawie :-)

Plany szyciowe na jesien 2017

Jako, ze w zeszlym roku poswiecilam listopad i grudzien mojej pracy a  od listopada zaczyna sie prawdziwy natlok obowiazkow, postanowilam wykorzystac te pare chwil ktore mi pozostaly na wykonanie paru projektow tylko dla nas do domu.

A wiec oto moja mala lista rzeczy ktore chce wykonac ta jesienia:

- Prosta Torba na zakupy

- Stroj na haloween dla Lorki

- Dekoracja na druga klatke wystawowa

- Chusty dla dzieci

- Czapka dla Janka

- Bluza dla Janka

- Spodnie dla Janka

- Kalendarze adwentowe

- Swiateczne obrusy

- Swiateczne ozdoby

- Swiateczne poduszki

- Posciel dla dzieci

- Narzuta na lozko Lorki

- Zaslonka do pokoju

Moze w ten sposob uda mi sie wykonac chociaz czesciowo ten plan ;-)

Jesienne plany na 2017

Jesien…. Uwielbiam te pore roku. Wydaje mi sie ona szczegolnie piekna w naszej okolicy. Winnice, ktore tetnia zyciem, nowe wino, wykopki ziemniakow, Zupa dyniowa z dyni z domowego ogrodka…zbieranie maronow i zupa maronowa….Flammkuchen i Raclett smakuja o tej porze roku wyjatkowo.

Nigdy nie docenialam urokow mieszkania na wsi. Tesknilam niesamowicie za miastem, za sklepami, za odglosem jezdzacych aut i za zapachem miejskiego zycia… Zwariowane? moze tak, ale od pierwszego roku zycia mieszkalam w miescie i nie przeszkadzal mi ten zgielk..Dopiero kiedy urodzila sie Lorka pokochalam cisze i spokoj jakie daje wies. Mozliwosc obserwowania przez Lorke przyrody, zwierzat. Nie ma nic piekniejszego anizeli wybrac sie na wycieczke po polu, z jednej strony podziwiac Schwarzwald a z drugiej Vogesien. Patrzec na prace rolnikow, siedziec na lace i przygladac sie zniwom. Smieszne, ale do niedawna nie wiedzialam, ze rolnicy zbieraja plony nawet noca ( nie wiedzialam, ze traktor ma takie mocne swiatla ). Uwielbiam obserwowac to wszystko z naszego tarasu lub okna w sypialniach z kubkiem dobrej zielonej herbaty w reku… rano kiedy wstaje i otwieram okno widze czesto sarny biegajace po polach. Uwielbiam wybrac sie na spacer z moim psem w dresie, bedac soba… i tylko ze soba. Uwielbiam byc czasami sama tylko dla siebie.

Nadejscie kolejnej pory roku sklonilo mnie do refleksji…czas za szybko plynie i trzeba z kazdego dnia zycia czerpac jak najwiecej sie da… Kiedy widze garderobe moich dzieci, ktora musze odkladac do kolejnego kartonu bo jest za mala, kiedy robie kolejny tort na kolejne urodziny, zal mi serce sciscka, ze tak szybko ten piekny czas z nimi w domu przemija. Pomimo tego, ze jest czasam mi ciezko pogodzic prace w domowym zaciszu, ze czasami jest ciezko wstawac o 3:00 rano aby moc w spokoju popracowac.. coraz czesciej zaluje, ze juz nigdy nie bede w ciazy. Czasami mowie mezowi, ze chcialabym jeszcze raz zostac mama. No coz, gdybysmy trafili na siebie troche wczesniej , na pewno bysmy mieli duza rodzine. Ale cieszmy sie tym co mamy, nasza miloscia, dobrym zrdrowiem, dostatkiem i tym, ze mozemy w sumie spelniac wszystkie nasze marzenia.

Ot tyle moich przemyslen.

 

Oto moj plan na jesien 2017 ktory wykonam z moimi dziecmi:

- Grzybobranie

-Wycieczki rowerowe
* Pierwsza wspolna wycieczka z Lorka na rowerku

-Wedrowki
*Unterstmatt –>Mummelsee 8 km 15.10.2017

-Zbieranie kasztanow

-Robienie ludzikow z kasztanow

-Zbieranie lisci

-Wyklejanka z lisci

-Witraz z lisci

-Szkatulka na jesienne skarby z kartonu po butach

-Ognisko z pieczeniem kielbasek i ziemniakow

- Zrobienie latawca

-Wycieczki do Schwarzwaldu

-Uporzadkowanie warzywniaka

-Zrobienie dyni na haloween

-Zabawa haloween ( jesli sie uda, wyjezdzamy do Polski i musze poszukac czy w ogole w Toruniu cos takiego ma miejsce )

-Ludziki z warzyw

-Pieczenie ciasteczek

-Zabawa piaskiem kinetycznym domowej roboty ( 8 Szklanek maki, 2 szklanki oleju, 2 starte na tarce kredy koloru niebieskiego i zielonego )

-Zabawa Piankolina (1 kg mąki ziemniaczanej, 1 opakowanie pianki do golenia, troche płynu do mycia naczyń białego, barwniki spozywcze do nadania koloru piankolinie )

-Lepienie z plasteliny

-Tworzenie ozdob switecznych z masy porcelanowej ( Jedną porcję kleju wikol, jedna porcję mąki ziemniaczanej, dwie łyżki cytryny, dwie łyżki oliwki dla dzieci, barwnik spozywczy jesli chcemy uzyskac kolor, brokat, do wykrawania rozne foremki oraz stemple do ciastek. Po polaczeniu wszytskich skladnikow wkladamy mase porcelanowa do woreczka poniewaz bardzo szybko staje sie twarda. Ucinamy tylko kawalek niezbedny do rozwalkowania. Jesli masa klei sie do rak podsypujemy odrobina maki. Gotowe elementy odkladamy na kartke papieru na 12 h ).

-Zabawa farbami rosnacymi: ( Skladniki: sól, woda, mąka, farby lub barwniki. 1 porcja soli, 1 porcja wody, 1 porcja maki- mieszamy ze soba. mase dzielimy na czesci i kazda z nich zabarwiamy na dowolny kolor. Nastepnie nakladamy , najlepiej drewnianym patyczkiem od lodow , na kartke papieru i po utworzeniu kompozycji wypiekamy w mikrofalowce 800W 30 s )

-Tworzenie miseczki z masy solnej (Przepis: 200g mąki, 200g soli, ok. 1/2 szklanki wody. Gotowe prace z masy solnej suszymy na powietrzu. Po kilku dniach wkladamy do nagrzanego do 80 stopni piekarnika. Stopniowo zwiekszamy temperature do 210 stopni. Gotowe prace mozemy ozdobic wedle uznania: farbkami, farbami do ceramiki, brokatem, Werniksem )

Wedrowki dlugodystansowe z dzieckiem czyli „ mamo kiedy wreszcie bedziemy na miejscu „

Jestem piechurem. Kocham piesze wycieczki. Wczesniej, kiedy na swiecie byl tylko moj syn, wybieralismy sie na calodniowe wypady, majace po kilkanascie km. Najczesciej w trudnych terenach, ktore byly wysoko polozone, kamieniste. Schwarzwald oferuje najrozniejsze mozliwosci do takich wypadow. Piekne wodospady, strome przejscia, piekne widoki, przystanki z budkami ze sznapsem ( to moze niekoniecznie dla dzieci ;-)), przydrozne knajpki z prostym jedzenie, ktore smakuje wysmienicie po trudach wedrowki.

Kiedy zaszlam w ciaze z Lorka, moja pierwsza mysla bylo to, ze moje wypady na wycieczki dobiegly konca. Wtedy zaczelam szukac informacji na temat wycieczek z dziecmi. Znalazlam ich wiele ale nie na temat wycieczek z nowordkami w wozkach. Sprawa wydawala sie przegrana – koniec wycieczek do momentu kiedy Lorka nie bedzie sama w stanie przejsc kilku km sama. Bardzo sie pomylilam. Pierwsza nasza wedrowke odbylysmy w chuscie – 5 km . Potem pojawily sie wedrowki z wozkiem w Schwarzwaldzie i Austrii. Wyszukiwalam trasy dla osob na wozkach inwalidzkich bo tylko takie wydawaly mi sie dostepne. To byl dobry pomysl, poniewaz drogi te sa w wiekszosci o niezbyt zroznicowanej wysokosci, asfaltowe lub dobrze utwardzone i szerokie. Wazna rzecza jest dobry wozek- bez niego nie moglabym robic tego co tak kocham. Wybralam wozek Britax BOB ( z mysla tez o Joggingu )z duzymi pompowanymi kolami i rewelacyjna maortyzacja. Nie ma sciezek ktorych bysmy nie pokonali ( musza byc tylko odpowiednio szerokie ).

14595665_1218868434837536_3086931474213158462_n

Kiedy Lorka miala ponad rok zaszlam w trzecie, jak to bedzie z moim hobby.

Ktoregos dnia wybralam sie z Lorka bez wozka na spacer. Byl to chlodny dzien, koniec lutego. Lorka miala 15 miesiecy. Ledwo dala rade podejsc pod nasza gorke. Wrocilysmy po 1 km do domu. Kolejnego dnia wyszlysmy, dalej, kolejnego znowu dalej, az udalo nam sie przejsc pierwsze 6 km . Spodobalo jej sie to nasze chodzenie. Nieodlacznym towarzyszem naszych wycieczek byl zawsze nasz pies.

I tak sie zaczelo na dobre. Nasze dlugodystansowe wycieczki z dziecmi.

Jak sie do tego zabrac?
Im wczesniej tym lepiej. Jesli nie ma przeciwskazan ze strony pediatry i maluch chetnie chodzi, mozna wybrac sie na pierwsza wyprawe. Powinna byc krotka. Najlepiej wiosna, kiedy sa piekne dni. Wowczas mozna zabrac plecak, maly kocyk, cos dobrego do przekaszenia i nie zapomniec o napoju, okularach p. Slonecznych, czapeczce i w droge! Kiedy maluch jest zmeczony mozna zrobic sobie mini Picknick. Takie wypady robilam z Lorka na poczatku czesto.

W pierwsza dluga wedrowke wybralismy sie w Czerwcu 2016 r. Bylam wtedy w 7 miesiacu ciazy. Teren nie prosty bo Byly to wodospady. Bardzo kaministe i strome. Do tego wilgotne wiec latwe o potkniecie. Lorka cala droge na gore przeszla sama. Maz mial nosidlo turystyczne i kiedy Lorka nie miala sily, zajela miejsce u niego na plecach. To byl pierwszy raz – jej pierwsze 7 km w trudnym terenie . Cala trasa miala 14 km.

Jak ubrac dziecko?
Z glowa :D . Zalezy gdzie sie wybieramy. Oto kilka rad dosc doswiadczonego rodzica:

1. Po pierwsze i najwazniejsze to obuwie. Zadne sandalki, tenisowki, tylko porzadne buty, najlepiej za kostke. W Decathlonie mozna kupic dobre i tanie obuwie do takich wypadow. Do tego dlugie skarpety. I nigdy przenigdy , nie zakladamy nowo kupionych butow na dluga wyprawe. Stopa dziecka, tak jak i nasza, musi sie przezwyczaic do obuwia. Czasami zdarzaja sie obtarcia, bable. Czasami obuwie jest zle dobrane. Aby nie psuc sobie wyprawy, zaloz dziecku buty pare dni wczesniej. Niech pochodzi w nich po domu, pobiega po ogrodzie czy podworku.

2. Dziecko ubieramy na cebulke. Im wiecej warstw ktore mozna rozebrac tym lepiej. Nie zapominamy o kurtce przeciwdeszczowej oraz czapce zakrywajacej uszy ( chodzi tu glownie o gory- nie raz zdarzylo mi sie, ze wyruszajac byla piekna pogoda a po 2 h bylo wietrznie i strasznie zimo, czasami przepadywalo

3. W okresie „kleszczowym” zabezpieczam Lorke preparatami przeciw insektom. Dla Bio rodzicow, bardzo dobra mieszanka jest mieszakna wody z rozmarynem i cytryna. Wyprobowalam w ciazy, dziala.

Niezbednik
-Zabieramy ze soba duuuuzyyyy plecak- taki turystyczny na wyprawy ( ktory i tak okaze sie za maly :D ). A w nim:

- pieluszki ( jesli takowe sa uzywane :-)) i chusteczki nawilzone ( te jest zawsze dobrze miec przy sobie do wytarcia zabrudzonej buzi, rak )

-Majteczki, spodenki, bluzeczke, skarpetki na przebranie
-przekaski w postaci obranego jabluszka, batonikow owocowych, banana itp.
-czekolade ( to moja tajemna bron ) jesli dziecko nie bedzie chcialo sluchac ( sprawdzona metoda, moze niepedagogiczna ale niestety czasami nie ma wyjscia ;-)
-wode, duuuzoooo wody. Moja corka potrafi wypic 2 l wody podczas calego dnia wedrowki
-Malowanke, mala gre planszowapodrozna, wielkosci pudelka do gry w karty, ksiazeczke ( to na wypadek zatrzymania sie na posilek w restauracji, tak aby miec 5 minut spokoju przy spozywaniu posilku )
- Plaster, wode utleniona, bandaz
- Zawsze naladowany telefon wraz z Powerbank ( dluzsze wycieczki w gory )
- mape wycieczki lub nawigacje ( zawsze przygotuj sie dobrze do wycieczki, nie polegaj tylko na GPS w telefonie, mnie juz nie jeden raz zawiodl, gdyby nie mapa byloby trudno wrocic do auta
- mala latarke
- woreczki na odpadki tudziez na psie kupki ( moj pies zawsze robi TO tam, gdzie jest njmniej na to odpowiednie miejsce. Po co sie wstydzic, lepiej byc przygotowanym )
-  przyrzad do usuwania kleszczy. ( jesli jest zbyt maly, nie jest sie pewnym jak go usunac, wowczas lepiej udac sie do lekarza tudziez na pogotowie )

  1. Dla maluchow takich jak moj Janek ( 9m. )- Mleko, kaszke- maly termos z goraca woda + mleko, kaszka w proszku-obiadek-deserek-kubeczek z woda-czapeczka na uszka jak i z daszkiem ( w lato )-lyzeczka ( nam czesto zdarza sie zapomniec )- pampersy- nosidlo lub chusta ( plecak turystyczny jest za duzy dla takiego malucha )-ulubiona zabawke-zestaw ciuszkow na przebranie

    ( Duzo? Tak Ci sie wydaje, ale zobaczysz, ze wszytsko Ci sie przyda. Moj plecak wazy ok 7 kg. Zazwyczaj polowe drogi niose plecak a druga polowe Janka ( wymieniamy sie z mezem ) )

    -krem p. Sloneczny i p. Insektom oraz taki na ukaszenia owadow
    -dobry humor a nawet bardzooooo duuuuzoooooooo dobrego humowu i jeszcze wiecej cierpliwosci.
    -Czas- nie wybieram sie na dlugie wycieczki po 12 ej. Zaczynam je z z samego rana. Przejscie z dzieckiem 13 km zajmuje nam od 4 do 9h. Zalezy od humoru Lorki, i terenu
    -tabletki p. Bolowe ( dla siebie )
    -przekaski dla doroslych tudziez kanapki
    -Bardzo przydatna rzecza jest opaska wielofunkcyjna dla siebie ( jest to szalik, opaska na uszy, mozna z niej tez zrobic kominiarke i czapke )

Jestesmy spakowani i co dalej? Kilka zlotych rad.
Przede wszystkim pamietaj o tym aby dobrac teren zgodnie z mozliwosciami Twojego dziecka. Schowaj ambicje w kieszen ( ja tez musialam niestety swoje schowac , poszlam na kompromis :D ). Nie wybieraj bardzo gorzystych, niedostepnych, kamienistych, terenow.

Pare sposobow na opornego Piechura:

  • Rob czeste przerwy.
  • Pamietaj , nic na sile. Jesli bedziesz dziecko zmuszac, ono nigdy nie polubi wedrowek
  • Znajdz kija wloczykija. Ociosaj go, zrob na nim szlaczki, pomalujcie go z dzieckiem. Ozdobcie. Dziecko kocha kije wloczykije. Pamietaj aby kij byl dosc gruby. Konce nie moga byc szpiczaste ( podczas upadku moga byc niebezpieczne ). Zawsze zabierajcie go ze soba.
  • Robcie krotkie tury. Nie musisz byc krolem zrobionych km. Czasami krotka interesujaca trasa, na ktorej sa wspaniale atrakcje dla dzieci ( u nas w Schwarzwaldzie jest duzo specjalnych sciezek dla dzieci. Sa tam rozne atrakcje w postaci ukrytych zwierzatek lesnych- sa one wystrugane w drewnie lub namalowane, krasnale, zagadki, budki dla ptakow i wiele wiele wiecej ) jest o wiele bardziej wartosciowa niz 15 km przez pole.
  • Zabieraj kompanow. Dzieci kochaja towarzystwo. Zachec znajomych, mozecie zrobic piknik
  • Istnieje wiele zabaw dla troche starszych dzieci:- szukanie skarbow – zrob dziecku szkatulke na skarby. Moze to byc kartonik po butach, wytlaczanka po jajkach ( mozna kupic nieuzywana na allegro ). Wydrukuj obrazaki ktore przedstawiaja skarby ktorych dziecko musi szukac. Moga to byc kamienie, szyszki, galazki, liscie, kwiaty ( pamietaj o tym, ze na terenach Parkow Narodowych nie wolno zrywac roslin ), piorka. Wszytsko co tylko dusza zapragnie
    • Spiewanie piosenek
    • Zabawa w szukanie schowanych fantow ( jeden z doroslych wychdzi przed szereg, chowa fant, dzieci musza go szukac )
    • chodzenie po pniach, skakanie jak najdalej
    • lista roslin lub zwierzat ktore spotykamy na swojej drodze ( to dla starszych dzieci )
    • dla starszakow mozna zabrac kieszonkowy atlas roslin, zwierzat lub grzybow
    • szukanie kolorow- rodzic mowi kolor a dziecko pokazuje lub wymienia rzeczy o tym kolorze
    • na wielu szlakach w Niemczech mozna tez otrzymac specjany paszport dla dziecka, ktory w roznych „restauracjach“ na szlaku mozna podsteplowac. To zacheca dzieci dodatkowo do pokonywania km.

-Jesli dziecko nie sygnalizuje, ze jest zmeczone, nie wypytuj sie go czy juz nie ma sily, czy go cos boli ( moj Maz ma takie sklonnosci… ). Ono samo Ci powie jesli cos bedzie nie tak. Jesli bedziesz ciagle pytal, Twoj maly towarzysz szybko to podlapie i wykorzysta :D

Po powrocie do domu zawsze sprawdzaj czy maluch nie ma kleszczy.

 Szukaj ciekawych szlakow a sukces masz gwarantowany

13512094_1119208904803490_4458699439567452616_n  14632911_1218868098170903_5708815018492657611_n14639709_1218868254837554_623296407309242906_n14907218_1218868534837526_2418124375543081332_n14915354_1218868338170879_1744299831094493776_n18835929_1450534588337585_9056123162182321014_n18893248_1450537095004001_1818691317030347325_n18951352_1450537781670599_4960614402485395939_n19225183_1464581713599539_1925186551019270758_n19247644_1464581626932881_5530679894085183886_n19366315_1464581016932942_981798458171012209_nIMG_20170416_180542_934

Po powrocie do domu zawsze sprawdzaj czy maluch nie ma kleszczy.

Zycze Wam wielu milych chwil na szlaku!

Aktywny weekend. Realizacja Planu na wiosne

Musze powiedziec, ze tym weekendem na prawde rozkoszowalam sie. Wczoraj wybralam sie pierwszy raz od 5 lat na rolki. Oczywiscie nie sama a z dziecmi. Lorka na swoim rowerku biegowym a ja na Rolkach pchalam Janka. Rozkosz! Nie jestem wytrawnym rolkarzem, ale jazda z wozkiem jest taka cudowna. Dzieki temu , ze moj BOB Britax PRO ma hamulec na raczce, moglam rozpedzic sie i hamowac kiedy tylko chcialam ( hamowanie to moja slaba strona przy jezdzie na rolkach , tak ja jazda pod gorke- w ogole najlepiej jakby droga byla prosta i rowna, wtedy nawet mi dobrze idzie :lol:  )

Tak wiec na pewno to nie ostatni raz kiedy taka wycieczke sobie zafundowalam.

18623279_1434915406566170_7113058554520161213_o

To bylo wczoraj a dzis wybralismy sie cala rodzina na wycieczke rowerowa. 32 km Rundfahrradweg Ottensdorf –> Rastatt–> Ottensdorf. Pierwszy raz tak daleko moim Kellys Vanity 70. Jest perfekcyjny.  Po regulacji przerzutek przeskakuja one tak, ze nie slychac ich. Podjazd pod gorke wraz z Croozerem jest czysta przyjemnoscia.

Wycieczka bardzo fajna, praktycznie caly czas rowno, pod gorke byly 3 miejsca. Pare km musielismy przejechac drogami lokalnymi, jednak przewazajaca czesc to drogi rowerowe. Dzieciaki w croozerze mialy wygodnie, Lorka malowala, Janek spal prawie cala droge. Po drodze, zupelnie przypadkowo, bo zle skrecilismy, trafilismy na male lotnisko dla prywatnych samolotow i szybowcow. Udalo nam sie zalapac na start awionetki, wiec dla Lorki byl to cos wyjatkowego. A tak nawiasem mowiac, w naszej drodze dzis towarzyszyla nam po raz pierwszy nawigacja :D. Nawigacja ta to KOMOT, mozna ja sciagnac na komorke. Jest wersja bezplatna oraz taka ktora mozna kupic. Ja mam druga, zaplacilam za nia 50 € ( chyba, nie pamietam dokladnie- bylo to roku temu ). Nawigacja caly czas mowila mi jak mam jechac. Przecudownie! Kiedy zle skrecilicmy informowala natychmiastowo. Jedyny minus jest taki, ze niestety nie jest w stanie np, po tym jak zle skrecimy i nie chcemy wracac, wyszukac nowej opcji drogi. Raz tez w centrum Rastatt zaczela szalec i wskazywac jakis w ogole beldny kierunek, Ale poza tym super.

W polowie drogi dojechalismy do ogrodow zamkowych w Rastatt. Tutaj zrobilismy sobie przerwe i maly piknik. Pieknie tak lezec na trawie i miec z tylu piekny zamek, lezec na trawie i rozkoszowac sie piekna pogoda.

2017-05-21

18528023_1436096826448028_5546082609593128226_n

18557151_1436097679781276_8907232478257367146_n

18557524_1436096946448016_1633259016462948188_n

18581457_1436096896448021_1818228883517845957_n

18555987_1436097146447996_549775571060949631_n

18620197_1436097459781298_7945864147665750433_n

Rowerek biegowy Kellys 12 kit dla Lorki

Podczas pobytu w Polsce przez przypadek znalazlam sie w sklepie rowerowym nieopodal mojej mamy. Weszlam wlasciwie po siodelko a wyszlam z dwoma nowymi rowerami. No moze tak nie do konca bo rowery przyjechaly 2 tyg.pozniej . Przy okazji zakupu swojego roweru pomyslalm, ze Lorce tez przydalyby sie dwa kolka. Pan polecil mi Kellys Kit 12 . Wybralam piekna czerwien ( z mysla o tym, ze pozniej w spadku dostanie go Janek ). Do wyboru sa tez: blekitny, rozowy, zolty.

1

Rowerek  wazy niecale 4 kg, ma 12 calowe, pompowane kola, ktore doskonale pokonuja trudne nawierzchnie. Lorka z powodzenie jezdzi po naszych trasach, ktore sa tak nierowne, ze spacer w tenisowkach konczy sie bolem stop.

Rowerek nie jest wyposazony w hamulec, jednak mozna kupic tez wersje z. Ma aluminiowa rame i tak jak wspomnialam wazy niecale 4 kg a moja corka ktora ma 2 lata i 8 miesiecy radzi sobie na nim doskonale. Nie jest dla niej za ciezki a jazde opanowala po 2 h   jazdy.

Rowerek ma regulowana wysokosc zarowno kierownicy jak i siedzenia, tak, ze nawet dwulatek powinien bez problemu sobie na nim poradzic.

Najwazniejsza jednak rzecza dla mnie, byly pompowane kola. Znalazlam rozne ciekawe modele ale w wiekszosci byly one z gumowymi kolami ktore nie daja amortyzacji na naszych nierownych nawierzchniach.

images

Cena rowerku  biegowego Kellys 12 to okolo 320 zl.

 

Jak Nauczyc dziecko jazdy na rowerku biegowym?
Odpowiedz jest bardzo prosta- wcale.  Zaloz maluchowi kask na glowe i zostaw go samego z rowerkiem. Wybierz bezpieczny teren gdzie nie moze sobie zrobic krzywdy ( zadne gorki, my uczylismy sie u nas w ogrodzie ;-) ). Mojej Lorce zajelo to 2 dni ( Ma 2 lata i 8 miesiecy ). Na pocztaku myslalm, ze nie zalapie, ale po 3 h kiedy prowbowala, w koncu zalapala. Teraz jezdzi jak profi :-). i to ja zostaje w tyle na spacerach a nie ona :-)

Domek do ogrodu dla Lorki i Janka

Lorka po wizycie u Babci w Polsce, pokochała miłością wielka zjeżdżalnie.. a więc postanowiliśmy z mężem znaleźć coś fajnego do naszego małego ogrodu. Jako, że nie lubię kupować nowych rzeczy ( nie dlatego, że mnie na nie nie stać, ale uwielbiam ze staroci robić coś nowego, patrzeć na to jak z każdym dotykiem się zmienia ).

Tak więc zaczęłam szukać i zamiast zjeżdżalni znalazłam cały domek z piaskownica i zjezdzalnia. Na zdjęciu wyglądał całkiem nieźle. Kosztował 250€ ale M. Zdołał go kupić za 200 + dwie lalki ELSA i Anna gratis :-)

IMG_20170428_141457_564

M. Przywiozl go w piątek :-). Okazało się, że w jest przy nim sporo roboty bo np. drewno od nóg na których stał, było na tyle zmurszale, że musieliśmy je zastąpić nowym. Pojechaliśmy zaraz w piątek do marketu budowlanego.. kupiliśmy Farbe, drewno, „dachowke”.

Początkowo zastanawiałam się co postawie Lorce w jej domku. Sprawa szybko sie sama rozwiązała. Lorka wczoraj, kiedy domek był przygotowany do malowania , potajemnie się wkradła i zniosla tam swoje najpotrzebniejsze rzeczy. Tak więc w domku zagości kuchnia ogrodowa. Mam zamiar zrobić jej się kuchenkę, która posłuży jako stolik do malowania. Do tego będzie tablica i dwie Pufy na których będzie można usiąść. Więcej się nie zmiesci. Mam jeszcze dylemat czy środek malomalować na bialo czy zostawic jak jest…
W oknach będą firanki. Na balustradzie zawiesze kwiatka o którego Lorka będzie się sama troszczyla. Parę ozdób do domku które Lorka może sama zrobić mam już też w głowie :-).

Wczoraj pomalowalismy domek. Jutro będziemy kłaść dachowke. :-)

20170429_173840

20170430_074700

20170430_074923

A dziś wybieramy się na wycieczkę do Schwarzwadu :-)