Przygotowan do Swiat nastal czas!


EDIT: POST ZOSTAL NAPISANY 01.12.2017, JEDANK Z NIEWIADOMYCH MI PRZYCZYN OPUBLIKOWANY ZOSTAL DOPIERO 07.12.2017 :-/

Jakiz to magiczny czas, do tego moja corka, postanowila dzis wstac o 4:30 8-O No coz, dla mnie to normalna pora, wstaje codziennie pomiedzy 2:30 a 3:00, ale wczoraj wieczorem, bylam tak zmeczona, ze postanowilam dzis rano, ten jeden, jedyny raz pospac sobie tyle ile sie da. Lorka jest chora, ma temperature i od wczoraj zostala w domu. Bralam pod uwage takowa mozliwoc, ze ten jeden jedyny raz, keidy ja bede chciala odespac, niestety nie uda sie… bylo dla mnie prawie oczywistym faktem , ze ktores z moich maluchow postanowi zrobic pobudke. Jednak widok ktory kazal sie naszym oczom po wstaniu, byl cudowny- pada u nas snieg! Na to aby sie utrzymal nie ma szans, ale i tak nas cieszy bialy widok za oknem. Lorka jest juz gotowa na sanki, twierdzi, ze juz nie jest chora i chce koniecznie juz o 5 ej nad ranem zakladac sniegowce :D

 



A wiec dzis bede napelniala Lorki Kalendarz adwentowy, ktory zrobilismy wspolnie z jej Tatusiem. Tatus wycial drzewko a ja uszylam woreczki. Chcialam jej wlozyc karteczki z zadaniami, ale zastanawialam sie czy to dobry pomysl, mysle, ze ona jeszcze jes za malutka. Chociaz moze sie myle. Moze jeszcze dzis szybko cos wymysle i wloze do woreczkow.



Do tego przyozdobilismy wszystkie drzewka wokol domu swiatelkami. Kupilismy tez choinke 120 cm i bedziemy ja ozdabiac, stanie przy wejsciu do domu :-).
Upieklismy ciasteczka, sluchamy swiatecznych piosenek. Chce w tym roku, pomimo natloku pracy natchnac nasz dom tym magicznym duchem Swiat. Nieocenione okazuje sie caly czas nasze nosidlo. Kupilam nowe w kolorach jesieni, ktore jest calkowicie regulowane i posluzy nam troche. Swoja droga, zal sciska serce, kiedy wiem, ze nie bede juz nigdy miala okazji przezyc tej przygody z chusta z takim malenstwem.. ehh…


Wczoraj powstaly tez gwiazdki z korali drewnianych. Sa cudowne, mogla sluzyc rowniez jako podkladka pod kubek. Domowilam 500 sztuk, powstana z nich piekne podkladki na prezenty.

 

No i nasze gwiazdki z papieru. Zalaminowalam je i wycielam kola, powiesze je u Lorki w pokoju przy oknie na sznurku. ( Niezalaminowane zostalyby szybko zniszczone przez nasze koty ).


Pyszne Ciasto bez Cukru :-)

Jakis czas temu rozpoczelam wyzwanie 50 dni z Chodakowska. Jedym z zalozen byla rezygnacja z cukru. Pierwsze dni byly ciezkie, teraz juz idzie gladko. Znlazlam zamiennik- Figi.. Zglebiajac temat, znalazlam przpis na ciasto, ktore w smaku przypomina troche KEKS. A oto przepis, ktory  na wlasne potrzeby udoskonalilam :-)

 

Daktylowe Ciasto bez cukru :-)

Sladniki:

  • 1 czubata szklanka swiezych daktyli lub 0,5 szklanki suszonych. Zalewamy je ciepla woda na godzine. Pozniej ewntualna, pozostala wode odlewamy.
  • 2 dojrzale banany
  • 100g Maki orkiszowej pelnoziarnistej
  • 1 lyzka oleju
  • foremka keksowka o dlugosci 25 cm
  • rodzynki
  • mozna dodac orzechow lub siemienia lnianego ( lyzke )

Wykonanie:

Daktyle posiekac, banana rozetrzec widelcem, polaczyc te dwa skladniki, dodac make i olej. Dodac rodzynki i orzechy lub siemienie .Piekarnik nagrzac do 200 C. Keksowke wylozyc papierem do pieczenia. Piec okolo 30 minut, na srodkowym poziomie. Ciasto bedzie wilgotne w srodku.

 

Smacznego!

Piasek kinetyczny domowej roboty

W Trimbach nastaly chlodne, jesienne, deszczowe dni. Nie smuci nas jednak to specjalnie, poniewaz, mamy tyle pomyslow do zrealizowania w domu, ze pare deszczowych dni pomoze nam odhaczyc kolejne punkty  do wykonaniu planu na jesien ( tutaj nasza lista ). Wczoraj postanowiliscmy zaczac od piasku kinetycznego. Zabawa okazala sie swietna juz przy samym procesie „produkcji”. Lorka cieszyla sie, ze moze wyrabiac piasek :-)zrobila go calkowicie samodzielnie.

Przepis:

8 szklanek maki pszennej

2 szklanki oleju ( w naszym wypadku rzepakowy )

Wszystko wymieszac w duzym pudle i juz :D mozna lepic, robic babki z piasku, budowac zamki,  gotowac. Podzas gdy ja przygotowywylam kolacje dla gosci,  Lorka robila wczoraj cale popoludnie klopsiki. Janek stal i sie przygladal, odwazyl sie nawet wsadzic rece do pudla. Przygladal sie z wielka uwage temu co ma w raczkach.

Co najwazniejsze piasek jest zrobiony tylko z naturalnych skladnikow a wiec w razie przypadkowej konsumpcji nie grozi uszczerbkiem na zdrowiu, nie jest toksyczny, jest tani – artykuly do niego kosztowaly mnie 2€ i jest  tak latwy do sprzatniecia z podlogi, jak normalny piach z piaskownicy. Jego konsynstencja przypomina nieco piasek z nad morza,  delikatny, bardzo mialki, wilgotny. Dostarcza bardzo wiele wrazen dotykowych malym dzieciom, takim jak Janek.

Bujaczek Good Wood

Minely juz prawie dwa miesiace od urodzin Janka a wiec nadszedl czas, zeby napisac jak sie sprawuje nasz bujaczek Firmy Good Wood.

Tak jak pisalam wczesniej, kiedys na ktorejs z Facebookowych grup, przegladajc posty o prezentach urodzinowych na pierwsze urodziny, ktos w tym czasie wrzucil jego zdjecie. Rozgladalam sie wczesniej juz za takim bujakiem, jednak zaden Design nie przypadl mi do gustu. Ten byl wprost idealny. Nie przepelniony masa kolorow, wygladajacy na stabilny, dobrze wykonany. Cena.. Cena nie byla niska, kosztowal ponad 400 zl, ale ostatnio na prawde stawiam na jakosc a nie na ilosc. Wole kupic trzy rzeczy mniej ale za to cos porzadnego.

Po tygodniu byl u nas ( Francja ). Maz wraz z Lorka ( 3 Lata ) zmontowali go w kilkanascie minut. Janek dnia nastepnego mogl juz korzystac z prezentu urodzinowego.

Minely prawie dwa miesiace a bujaczek cieszy sie ogromnym powodzeniem. Szczerze mowiac zastanawialismy sie nad zakupem drugiego egzemplarza, bo Lorka bawi sie nim nieustannie. Janek nie ma mozliwosci nawet dojscia do niego. Ma prawo korzystania tylko podczas gdy Lorka jest w przedszkolu.

20171112_043709


A jak go wykorzystuja?
- Bujak- dzikie zabawy- nie- nie jest wywrotny, nie- nie mozna sobie przyciac palcow ( moje dzieci sa obdarzone obijaniem sie o najmniejsze przeszkody, nabijaniem siniakow o poduszki, potykaniem o niewidzialne przeszkody a bujaczek nie zrobil im jeszcze nic! )
- Kolyska
- Drabinka
- Zjezdzalnia
- Jaskinia do krycia sie ( kladziemy koc na gore i jaskinia jak znalazl)
- Sklep
- A nawet Lorka ostatnio udowodnila, ze da sie na nim malowac.

Niestety namiot przegral z bujakiem i swieci od dwoch miesiecy pustkami ;-)

Kochamy go wszyscy, ja za jego Design- prosty, czysty, nieskomplikowany, niekrzykliwy, pasujacy do

20171112_044032

kazdego wnetrza ( to dla mnie wazne, moge go postawic na dole w salonie, nie zagraca a dodaje uroku salonowi ) a dzieci za jego wszechstronnosc.

Do Bujaka uszylam dla Janka wkladke. Obustronnie bawelna, w srodku 3 cm Polyester, dzieki niemu bujak zamienia sie w kolyske a Janek bardzo lubi byc bujanym ( kiedy nie ma Lorki  :-) )

 

Do Bujaka mozna dokupic rowniez Inne akcesoria. Informacje znajdziecie na FP Firmy Good Wood na Facebooku : Link jest Tutaj.

Halloween jednak w Trimbach

Mialo byc inaczej, jednak zycie jak zwykle weryfikuje moje plany.. Mielismy byc w Polsce na Wszystkich Swietych. Mielismy ogladac przedstawienie w Baju Pomorskim a potem bawic sie na balu dyniowym. No coz… byc moze tak mialo byc..

Chociaz Halloween nie obchodzimy, wczorajszy dzien byl sie pracowity ;-) Pieczenie ciasteczek w ksztalcie dyni ( foremki dostalam  od Mamy w zeszlym roku, ale jako, ze Janek byl malutki, nie udalo mi sie wowczas ich wyprobowac- sa fantastyczne. Zamowilam jeszcze ducha z Amazon.de ale niestety nie dotarl… )

Przepis na nasze pyszne ciasteczka ( Sa na serio rewelacyjne ):

-600g maki ( uzylam orkiszowej )
-1 jajko
- 200g cukru ( uzylam brazowego )
-1 opakowanie cukru waniliowego
-400g masla ( chlodnego wowczas mozna pominac proces chlodzenia w lodowce )

Wszystko zagniesc. Wlozyc do lodowki na 30 minut aby ciasto troche stwardnialo. Rozwalkowac ( mozna troche podyspac maka ), wycinac dowolne ksztalty. Piec w 170 C do zarumienienia ( okolo 7 minut, przy grubszych 10-12 )

Udalo nam sie tez wydrazyc 2 dynie :-).

A kiedy nasze Halloweenowe przygotowania dobiegly konca, poszlysmy na spacer. U nas jest piekna, sloneczna pogoda. Ostatnio zamiast wozka uzywamy nosidla. Janek woli byc na plecach. Jednak szczerze mowiac nie wiem jak to robia inne osoby, ja nie umiem go sobie sama na plecy „wrzucic”.. ciagle potrzebuje do tego meza. Nie wspomne juz o kurtce do noszenia… moze jestem za malo wygimnastykowana.

Ot taki byl u nas Halloween. Dzieciaki wieczorem chodzily i zbieraly cukierki :-)

 

Ponizej Pare zdjec z pieczenia ciastek. Lorka zrobila je prawie samodzielnie:

Wycieczka z Unterstmatt do Mummelsee 8 km

 

Stalo sie juz tradycja, ze kiedy w niedzielny poranek pogoda dopisuje, wybieramy sie na wedrowke. Najczesciej jest to Schwarzwald, ktory jest oddalony od nas tylko 30 km. ( Mummelsee 45 km ). Tak wiec o 10-ej rano zapada decyzja, ze wyruszamy. Ja pakuje szybko nasze plecaki. Pijac kawe, szukam na szybko celu wycieczki. Bardzo szybko znajduje cos co nadaje sie na wedrowke z maluchami ( wnioskowalam tak po wstepie :-/ ). Drukuje opis drogi i ruszamy!

Auto zaparkowalismy przy malym wyciagu narciarskim Unterstmatt. Stamtad ruszylismy w kierunku pierwszego etapu wedrowki: Wanderheim Ochsenstall ( dom turysty ) .

.. piekne uczucie kiedy wchodzisz 2 km pod gore..Twoja corka pyta sie po raz 50-ty w przeciagu godziny, kiedy dojdziemy… i nagle zza swierkow wylania sie widok ludzi siedzacych przy stolach, na trawie, na kamieniach. Dzieci biegajacych po lace. I wiesz, ze teraz mozesz wydac 3€ na loda, ktory w Pennym ( odpowiednik biedronki ) kosztuje 1€ -w takich momentach nie warto oszczedzac.

Po konsumpcji loda udajemy sie w kierunku Masztu Hornigsrinde ( maszt nadawczy Telekomu ) Droga dosc trudna bardzo kamienista, Lorka ochoczo skacze, ku moim obawom, po kamieniach niczym prawdziwa kozica gorska. Ludzie podziwiaja nas, ze ona taka mala, taka droge pokonuje. Potem zrozumialam czemu. Kamienista droga zmienia sie w kamienista sciezke, ktora staje sie jeszcze bardziej stroma i ciasna.

W polowie robimy przerwe aby spozyc pol paczki Haribo.. 

Te daja nam sile na dalsza czesc wyprawy. W koncu docieramy do wiezy gdzie postanawiamy zrobic maly piknik. Jako, ze Hornigsrinde jest najwyzszym szczytem ( 1163 m. n. p. m. ) w polnocnym Schwarzwaldzie, widoki sa obledne. Slonce towarzyszy nam caly dzien. Ludzie w polowie pazdziernika chodza w koszulkach na krotki rekawek i krotkich spodenkach.

Z wiezy widokowej mozna dostrzec Strasbourg !

Dalszy etap to juz Mummelsee. Jednak podczas pikniku, moj maz zadaje mi znaczace pytanie?jak to ma byc mozliwe , ze ta wedrowka ma miec 5 km, skoro do Mummelsee jest jescze 1,5 km? Biore wiec moja kartke i czytam ja do konca.. 5 km… w jedna strone . Przerazajaca wizja, jesli wie sie, ze jest juz 15:30 a o 18:30 zaczyna robic sie zmierzch. Jednak na koncu opisu na mojej kartce, stoi znaczace zdanie. Powrot do parkingu w Hinterstmatt autobusem :D! A wiec uradowani udajemy sie nad Mummelsee ( Mummelsee jest najwyzej polozonym jeziorem w Schwarzwaldzie, jego obwod to 800m, powierzchnia 3,7 hektara a glebokosc 17m. Jezioro mozna bardzo wygodnie obejsc dookola, nawet z wozkiem, droga nie jest wyboista. Na drodze znajduja sie lezanki na ktorych mozna odpoczac po trudach wedrowki, niestety sa strasznie oblegane) do mojej ulubionej restauracji z widokiem na jezioro po ktorym mozna polywac stara lodzia lub rowerem wodnym ( my jednak ze wzgledu na autobus, nie mamy na to czasu ale bywamy tu dosc czesto wiec nic straconego), pijemy zasluzone Apfelschorle ( sok jablkowy z woda gazowana), Laura je Lody a Janek zajada rosol!

Potem w nagrode udajemy sie jeszcze na plac zabaw, gdzie Lorka traci reszte energii, ktora jej pozostala. O 17:40 wyruszamy Autobusem na nasz parking gdzie stoi auto, wydajac przy tym bagatella 5 € ( 5 minut jazdy, 2,5€ za osobe ).

Ponizej jeszcze pare zdjec wraz z opisami z naszej wyprawy.

Przejscie 3 km zajelo nam 2 h!! Oczy dziecka dostrzegaja, to czego my nie widzimy. Tu Lorka zauwazyla, ze w drzewie zyja korniki. Zauwazyla tez, slady dzieciola.

Piknik po francusku w pieknym niemieckim Schwarzwaldzie :-) Ser, bagietka i wino. Za to kocham tu zycie. Mozna na prawde czerpac je pelnia piersi.

Lorka wzbudzala podziw wszystkich ktorych spotykalismy po drodze. Minelismy pare osob z 3-latkami ( wszystkie byly niesione w nosidle turystycznym ).

Tak wygladala droga przez dobre 1,5 km

Piekna, zlota jesien

To niesamowite ile mozliwosci do posilenia sie w trakcie wedrowki oferuje Schwarzwald. Tu nastepna stacja dla glodnych i spragnionych. My jednak postanawiamy isc dalej.

Widoki, widoki i jeszcze raz widoki, niestety zdjecia nie oddaja tego uroku w pelni:

Ostatni etap naszej wedrowki: Mummelsee i moja ulubiona restauracja.

Plac zabaw. I pare kozek w zagrodzie.

Nasza pierwsza, wspolna wycieczka rowerowa

20171013_181530

Wczoraj termometr w słońcu pokazał 33 stopnie! Kiedy wyszłyśmy po południu z domu w bluzkach na dlugi rekaw, musiałyśmy wrócić i się przebrać: Polowa października a temperatury jak latem! Tak więc pojechałyśmy szybko na zakupy i kiedy wróciłyśmy postanowiłyśmy, że wybierzemy się na wycieczkę rowerowa. Jako, ze pora była już pozna, nie wchodziła w gre żadna wycieczka na Renem. Została tylko opcja naszego pola, które po obfitych deszczach wygląda bardziej jak tor przeszkód niż miejsce na wycieczkę rowerowa. Lorka uparła się, ze bedzie jechała na swoim rowerku biegowym. Wydawał mi sie to kiepski pomysł, bałam się, ze nie będzie mogla za mną nadążyć. Jednak biorąc pod uwagę, fakt, ze ruch poza traktorami które teraz zbierają kukurydze i buraki cukrowe jest niewielki, postanowiłam spróbować. Skoro ona czuje się na silach, dlaczego nie. Z tylu w croozerze jest tak duży bagażnik, ze w najgorszym wypadku mogłam spakować rowerek biegowy a Lorka mogla wygodnie kontynuować jazdę obok Janka.

Pod górkę poszło ciężko… Lorka nie mogla nadążyć, jednak nie poddawała się… a później była to najprzyjemniejsza rzecz, jaka robiłam z dziećmi od dłuższego czasu… Piękna pogoda, widoki… kocham to miejsce i jestem niezmiernie wdzięczna, ze mogę codziennie chodzić tu na spacery… Do tego dla Lorki obserwacja pracy na polu jest niezmiernie interesująca. Lubi stać i patrzeć jak traktory pracują na polu. Zna chyba wszystkie marki traktorów, wie co, kiedy rośnie na polu i kiedy co jest zbierane.. I Balony, często przy takiej pogodzie można zobaczyć loty balonami. To jest jej marzenie polecieć takim balonem.

Przejechałyśmy wspólnie 5 km, może to niewiele, ale takiego pięknego czasu z moimi dziećmi dawno nie miałam. Nikt nie płakał, nikt nie krzyczał… cudownie! Dzis chce powtórzyć, może uda mi się namówić Tatusia ;-) na wspólny wypad nad Ren

20171013_175250

Jesienne liscie z masy solnej

Wczorajszy dzień powitał nas deszczowo. Lorka w poniedziałek wróciła z przedszkola z gorączka 39,5 C, wiec do końca tygodnia zostanie w domu. Czuje sie jak zwykle dobrze, broi za dwoje, dlatego częściowe jej energie probuje wykorzystać w naszych pracach plastycznych ;-)

Wczoraj rozpoczęłyśmy realizacje naszego Planu jesiennego, od zrobienia liści z masy solnej. Chciałam początkowo zrobić miseczki, jednak uznałam, że takie liście będą b. ładnie wyglądały obok moich wrzosów na tarasie. Nie wiem co prawda jak zniosą wilgoć, będą jeszcze pokryte farba ceramiczna.

Razem z Lorka zrobiłyśmy masę solna. Lorka odmierzała składniki (tzn. wsypywała a ja mowilam, kiedy wystarczy). Wszytko wymieszał nasz super mikser Kenwood Chef.

Składniki:
200g Maki pszennej
200g Soli
0/5 Szklanki wody (z woda należy uważać lepiej dodać mniej niż za dużo, można później stopniowo jej dolać jeśli ciasto nie będzie się łączyło w całość. Jeśli dodamy za dużo wody możemy dodać trochę maki i soli, a następnie wymieszać. Trzeba kombinować, maka pomimo, że jest tego samego typu ma rożną zawartość wilgotności w sobie- kosystencja ciasta musi być zwarta, tak aby nie lepiła się do reki, nie może być za wilgotna ani tez za sucha ).

Po dokładnym połączeniu składników, rozwałkowałyśmy ciasto na wielkość pojedynczego liścia. Grubość ciasta ok. 0,5 cm. Następnie odcisnęłyśmy za pomocą walka (wwałkowałyśmy) liść po czym go wcięłyśmy (można wykałaczka lub nożykiem z ostrym, spiczastym końcem- ja zrobiłam to nożykiem, patyczkiem brzeg był postrzępiony). Oderwałam liść a nasz liść z masy solnej przełożyłam  na papier do pieczenia. Teraz należy odczekać parę dni i liście włożyć do piekarnika nagrzanego do 80 C. Powoli należy zwiększać temperaturę do ok. 210 stopni. Kiedy liście będą suche można przystąpić do malowania. Ten etap pokażemy za parę dni :-).

A oto dotychczasowe efekty naszej pracy

22195708_2038527623043556_4166114134551108704_n

 

Na koniec zabawy Lorka ulepila Elmo :D.

Bujak Good Wood

Jakis czas temu na jednej z Facbookowych grup zobaczylam jego zdjecie. Zakochalam w jego prostocie i kolorystyce. Akurat zblizaly sie pierwsze urodziny Janka, wiec byl to idealny moment na jego zakup.
Po 3 dniach byl u nas. Proces zamawiania przebiegl bez komplikacji.  Bujak przyjechal do nas w czesciach.  Jego montaz byl bardzo prosty. Lorka pomagala Tatusiowi i bardzo szybko, bo w przeciagu pol godziny bujak byl zlozony.

Pierwsze wrazenie:

Bardzo solidnie wykonany, latwy w montazu. Podczas zabawy moja jedyna obawa sa plozy, boje sie troche, ze ktores z dzieci podlozy tam reke albo trzymajac sie boku, przytnie sobie palce. Jednak po prawie dwoch tygodniach uzytkowania, nic zlego sie nie wyadzylo. Same szczebelki sa tak umieszczone, ze wykluczaja mozliwosc przygniecenia palcow.

Bujak moze byc uzytkowany na wiele sposobow. Lorka zrobila sobie z niego od razu drabinke i zjezdzalnie. Janek bardzo lubi byc bujany w niej. Do wersji bujakowej uszylam wkladke, ktora wysciela podloze i tworzy wspaniala kolyske.

Cena nie jest niska. Bujak kosztuje 469.00 zl. Do niego mozna dokupic: Blat 199.00 i Drabinke 249.00  Ponizej cennik:

cennik

Niedlugo porobie zdjecia i wstawie :-)

Plany szyciowe na jesien 2017

Jako, ze w zeszlym roku poswiecilam listopad i grudzien mojej pracy a  od listopada zaczyna sie prawdziwy natlok obowiazkow, postanowilam wykorzystac te pare chwil ktore mi pozostaly na wykonanie paru projektow tylko dla nas do domu.

A wiec oto moja mala lista rzeczy ktore chce wykonac ta jesienia:

- Prosta Torba na zakupy

- Stroj na haloween dla Lorki

- Dekoracja na druga klatke wystawowa

- Chusty dla dzieci

- Czapka dla Janka

- Bluza dla Janka

- Spodnie dla Janka

- Kalendarze adwentowe

- Swiateczne obrusy

- Swiateczne ozdoby

- Swiateczne poduszki

- Posciel dla dzieci

- Narzuta na lozko Lorki

- Zaslonka do pokoju

Moze w ten sposob uda mi sie wykonac chociaz czesciowo ten plan ;-)