Wedrowki dlugodystansowe z dzieckiem czyli „ mamo kiedy wreszcie bedziemy na miejscu „

Jestem piechurem. Kocham piesze wycieczki. Wczesniej, kiedy na swiecie byl tylko moj syn, wybieralismy sie na calodniowe wypady, majace po kilkanascie km. Najczesciej w trudnych terenach, ktore byly wysoko polozone, kamieniste. Schwarzwald oferuje najrozniejsze mozliwosci do takich wypadow. Piekne wodospady, strome przejscia, piekne widoki, przystanki z budkami ze sznapsem ( to moze niekoniecznie dla dzieci ;-)), przydrozne knajpki z prostym jedzenie, ktore smakuje wysmienicie po trudach wedrowki.

Kiedy zaszlam w ciaze z Lorka, moja pierwsza mysla bylo to, ze moje wypady na wycieczki dobiegly konca. Wtedy zaczelam szukac informacji na temat wycieczek z dziecmi. Znalazlam ich wiele ale nie na temat wycieczek z nowordkami w wozkach. Sprawa wydawala sie przegrana – koniec wycieczek do momentu kiedy Lorka nie bedzie sama w stanie przejsc kilku km sama. Bardzo sie pomylilam. Pierwsza nasza wedrowke odbylysmy w chuscie – 5 km . Potem pojawily sie wedrowki z wozkiem w Schwarzwaldzie i Austrii. Wyszukiwalam trasy dla osob na wozkach inwalidzkich bo tylko takie wydawaly mi sie dostepne. To byl dobry pomysl, poniewaz drogi te sa w wiekszosci o niezbyt zroznicowanej wysokosci, asfaltowe lub dobrze utwardzone i szerokie. Wazna rzecza jest dobry wozek- bez niego nie moglabym robic tego co tak kocham. Wybralam wozek Britax BOB ( z mysla tez o Joggingu )z duzymi pompowanymi kolami i rewelacyjna maortyzacja. Nie ma sciezek ktorych bysmy nie pokonali ( musza byc tylko odpowiednio szerokie ).

14595665_1218868434837536_3086931474213158462_n

Kiedy Lorka miala ponad rok zaszlam w trzecie, jak to bedzie z moim hobby.

Ktoregos dnia wybralam sie z Lorka bez wozka na spacer. Byl to chlodny dzien, koniec lutego. Lorka miala 15 miesiecy. Ledwo dala rade podejsc pod nasza gorke. Wrocilysmy po 1 km do domu. Kolejnego dnia wyszlysmy, dalej, kolejnego znowu dalej, az udalo nam sie przejsc pierwsze 6 km . Spodobalo jej sie to nasze chodzenie. Nieodlacznym towarzyszem naszych wycieczek byl zawsze nasz pies.

I tak sie zaczelo na dobre. Nasze dlugodystansowe wycieczki z dziecmi.

Jak sie do tego zabrac?
Im wczesniej tym lepiej. Jesli nie ma przeciwskazan ze strony pediatry i maluch chetnie chodzi, mozna wybrac sie na pierwsza wyprawe. Powinna byc krotka. Najlepiej wiosna, kiedy sa piekne dni. Wowczas mozna zabrac plecak, maly kocyk, cos dobrego do przekaszenia i nie zapomniec o napoju, okularach p. Slonecznych, czapeczce i w droge! Kiedy maluch jest zmeczony mozna zrobic sobie mini Picknick. Takie wypady robilam z Lorka na poczatku czesto.

W pierwsza dluga wedrowke wybralismy sie w Czerwcu 2016 r. Bylam wtedy w 7 miesiacu ciazy. Teren nie prosty bo Byly to wodospady. Bardzo kaministe i strome. Do tego wilgotne wiec latwe o potkniecie. Lorka cala droge na gore przeszla sama. Maz mial nosidlo turystyczne i kiedy Lorka nie miala sily, zajela miejsce u niego na plecach. To byl pierwszy raz – jej pierwsze 7 km w trudnym terenie . Cala trasa miala 14 km.

Jak ubrac dziecko?
Z glowa :D . Zalezy gdzie sie wybieramy. Oto kilka rad dosc doswiadczonego rodzica:

1. Po pierwsze i najwazniejsze to obuwie. Zadne sandalki, tenisowki, tylko porzadne buty, najlepiej za kostke. W Decathlonie mozna kupic dobre i tanie obuwie do takich wypadow. Do tego dlugie skarpety. I nigdy przenigdy , nie zakladamy nowo kupionych butow na dluga wyprawe. Stopa dziecka, tak jak i nasza, musi sie przezwyczaic do obuwia. Czasami zdarzaja sie obtarcia, bable. Czasami obuwie jest zle dobrane. Aby nie psuc sobie wyprawy, zaloz dziecku buty pare dni wczesniej. Niech pochodzi w nich po domu, pobiega po ogrodzie czy podworku.

2. Dziecko ubieramy na cebulke. Im wiecej warstw ktore mozna rozebrac tym lepiej. Nie zapominamy o kurtce przeciwdeszczowej oraz czapce zakrywajacej uszy ( chodzi tu glownie o gory- nie raz zdarzylo mi sie, ze wyruszajac byla piekna pogoda a po 2 h bylo wietrznie i strasznie zimo, czasami przepadywalo

3. W okresie „kleszczowym” zabezpieczam Lorke preparatami przeciw insektom. Dla Bio rodzicow, bardzo dobra mieszanka jest mieszakna wody z rozmarynem i cytryna. Wyprobowalam w ciazy, dziala.

Niezbednik
-Zabieramy ze soba duuuuzyyyy plecak- taki turystyczny na wyprawy ( ktory i tak okaze sie za maly :D ). A w nim:

- pieluszki ( jesli takowe sa uzywane :-)) i chusteczki nawilzone ( te jest zawsze dobrze miec przy sobie do wytarcia zabrudzonej buzi, rak )

-Majteczki, spodenki, bluzeczke, skarpetki na przebranie
-przekaski w postaci obranego jabluszka, batonikow owocowych, banana itp.
-czekolade ( to moja tajemna bron ) jesli dziecko nie bedzie chcialo sluchac ( sprawdzona metoda, moze niepedagogiczna ale niestety czasami nie ma wyjscia ;-)
-wode, duuuzoooo wody. Moja corka potrafi wypic 2 l wody podczas calego dnia wedrowki
-Malowanke, mala gre planszowapodrozna, wielkosci pudelka do gry w karty, ksiazeczke ( to na wypadek zatrzymania sie na posilek w restauracji, tak aby miec 5 minut spokoju przy spozywaniu posilku )
- Plaster, wode utleniona, bandaz
- Zawsze naladowany telefon wraz z Powerbank ( dluzsze wycieczki w gory )
- mape wycieczki lub nawigacje ( zawsze przygotuj sie dobrze do wycieczki, nie polegaj tylko na GPS w telefonie, mnie juz nie jeden raz zawiodl, gdyby nie mapa byloby trudno wrocic do auta
- mala latarke
- woreczki na odpadki tudziez na psie kupki ( moj pies zawsze robi TO tam, gdzie jest njmniej na to odpowiednie miejsce. Po co sie wstydzic, lepiej byc przygotowanym )
-  przyrzad do usuwania kleszczy. ( jesli jest zbyt maly, nie jest sie pewnym jak go usunac, wowczas lepiej udac sie do lekarza tudziez na pogotowie )

  1. Dla maluchow takich jak moj Janek ( 9m. )- Mleko, kaszke- maly termos z goraca woda + mleko, kaszka w proszku-obiadek-deserek-kubeczek z woda-czapeczka na uszka jak i z daszkiem ( w lato )-lyzeczka ( nam czesto zdarza sie zapomniec )- pampersy- nosidlo lub chusta ( plecak turystyczny jest za duzy dla takiego malucha )-ulubiona zabawke-zestaw ciuszkow na przebranie

    ( Duzo? Tak Ci sie wydaje, ale zobaczysz, ze wszytsko Ci sie przyda. Moj plecak wazy ok 7 kg. Zazwyczaj polowe drogi niose plecak a druga polowe Janka ( wymieniamy sie z mezem ) )

    -krem p. Sloneczny i p. Insektom oraz taki na ukaszenia owadow
    -dobry humor a nawet bardzooooo duuuuzoooooooo dobrego humowu i jeszcze wiecej cierpliwosci.
    -Czas- nie wybieram sie na dlugie wycieczki po 12 ej. Zaczynam je z z samego rana. Przejscie z dzieckiem 13 km zajmuje nam od 4 do 9h. Zalezy od humoru Lorki, i terenu
    -tabletki p. Bolowe ( dla siebie )
    -przekaski dla doroslych tudziez kanapki
    -Bardzo przydatna rzecza jest opaska wielofunkcyjna dla siebie ( jest to szalik, opaska na uszy, mozna z niej tez zrobic kominiarke i czapke )

Jestesmy spakowani i co dalej? Kilka zlotych rad.
Przede wszystkim pamietaj o tym aby dobrac teren zgodnie z mozliwosciami Twojego dziecka. Schowaj ambicje w kieszen ( ja tez musialam niestety swoje schowac , poszlam na kompromis :D ). Nie wybieraj bardzo gorzystych, niedostepnych, kamienistych, terenow.

Pare sposobow na opornego Piechura:

  • Rob czeste przerwy.
  • Pamietaj , nic na sile. Jesli bedziesz dziecko zmuszac, ono nigdy nie polubi wedrowek
  • Znajdz kija wloczykija. Ociosaj go, zrob na nim szlaczki, pomalujcie go z dzieckiem. Ozdobcie. Dziecko kocha kije wloczykije. Pamietaj aby kij byl dosc gruby. Konce nie moga byc szpiczaste ( podczas upadku moga byc niebezpieczne ). Zawsze zabierajcie go ze soba.
  • Robcie krotkie tury. Nie musisz byc krolem zrobionych km. Czasami krotka interesujaca trasa, na ktorej sa wspaniale atrakcje dla dzieci ( u nas w Schwarzwaldzie jest duzo specjalnych sciezek dla dzieci. Sa tam rozne atrakcje w postaci ukrytych zwierzatek lesnych- sa one wystrugane w drewnie lub namalowane, krasnale, zagadki, budki dla ptakow i wiele wiele wiecej ) jest o wiele bardziej wartosciowa niz 15 km przez pole.
  • Zabieraj kompanow. Dzieci kochaja towarzystwo. Zachec znajomych, mozecie zrobic piknik
  • Istnieje wiele zabaw dla troche starszych dzieci:- szukanie skarbow – zrob dziecku szkatulke na skarby. Moze to byc kartonik po butach, wytlaczanka po jajkach ( mozna kupic nieuzywana na allegro ). Wydrukuj obrazaki ktore przedstawiaja skarby ktorych dziecko musi szukac. Moga to byc kamienie, szyszki, galazki, liscie, kwiaty ( pamietaj o tym, ze na terenach Parkow Narodowych nie wolno zrywac roslin ), piorka. Wszytsko co tylko dusza zapragnie
    • Spiewanie piosenek
    • Zabawa w szukanie schowanych fantow ( jeden z doroslych wychdzi przed szereg, chowa fant, dzieci musza go szukac )
    • chodzenie po pniach, skakanie jak najdalej
    • lista roslin lub zwierzat ktore spotykamy na swojej drodze ( to dla starszych dzieci )
    • dla starszakow mozna zabrac kieszonkowy atlas roslin, zwierzat lub grzybow
    • szukanie kolorow- rodzic mowi kolor a dziecko pokazuje lub wymienia rzeczy o tym kolorze
    • na wielu szlakach w Niemczech mozna tez otrzymac specjany paszport dla dziecka, ktory w roznych „restauracjach“ na szlaku mozna podsteplowac. To zacheca dzieci dodatkowo do pokonywania km.

-Jesli dziecko nie sygnalizuje, ze jest zmeczone, nie wypytuj sie go czy juz nie ma sily, czy go cos boli ( moj Maz ma takie sklonnosci… ). Ono samo Ci powie jesli cos bedzie nie tak. Jesli bedziesz ciagle pytal, Twoj maly towarzysz szybko to podlapie i wykorzysta :D

Po powrocie do domu zawsze sprawdzaj czy maluch nie ma kleszczy.

 Szukaj ciekawych szlakow a sukces masz gwarantowany

13512094_1119208904803490_4458699439567452616_n  14632911_1218868098170903_5708815018492657611_n14639709_1218868254837554_623296407309242906_n14907218_1218868534837526_2418124375543081332_n14915354_1218868338170879_1744299831094493776_n18835929_1450534588337585_9056123162182321014_n18893248_1450537095004001_1818691317030347325_n18951352_1450537781670599_4960614402485395939_n19225183_1464581713599539_1925186551019270758_n19247644_1464581626932881_5530679894085183886_n19366315_1464581016932942_981798458171012209_nIMG_20170416_180542_934

Po powrocie do domu zawsze sprawdzaj czy maluch nie ma kleszczy.

Zycze Wam wielu milych chwil na szlaku!

Aktywny weekend. Realizacja Planu na wiosne

Musze powiedziec, ze tym weekendem na prawde rozkoszowalam sie. Wczoraj wybralam sie pierwszy raz od 5 lat na rolki. Oczywiscie nie sama a z dziecmi. Lorka na swoim rowerku biegowym a ja na Rolkach pchalam Janka. Rozkosz! Nie jestem wytrawnym rolkarzem, ale jazda z wozkiem jest taka cudowna. Dzieki temu , ze moj BOB Britax PRO ma hamulec na raczce, moglam rozpedzic sie i hamowac kiedy tylko chcialam ( hamowanie to moja slaba strona przy jezdzie na rolkach , tak ja jazda pod gorke- w ogole najlepiej jakby droga byla prosta i rowna, wtedy nawet mi dobrze idzie :lol:  )

Tak wiec na pewno to nie ostatni raz kiedy taka wycieczke sobie zafundowalam.

18623279_1434915406566170_7113058554520161213_o

To bylo wczoraj a dzis wybralismy sie cala rodzina na wycieczke rowerowa. 32 km Rundfahrradweg Ottensdorf –> Rastatt–> Ottensdorf. Pierwszy raz tak daleko moim Kellys Vanity 70. Jest perfekcyjny.  Po regulacji przerzutek przeskakuja one tak, ze nie slychac ich. Podjazd pod gorke wraz z Croozerem jest czysta przyjemnoscia.

Wycieczka bardzo fajna, praktycznie caly czas rowno, pod gorke byly 3 miejsca. Pare km musielismy przejechac drogami lokalnymi, jednak przewazajaca czesc to drogi rowerowe. Dzieciaki w croozerze mialy wygodnie, Lorka malowala, Janek spal prawie cala droge. Po drodze, zupelnie przypadkowo, bo zle skrecilismy, trafilismy na male lotnisko dla prywatnych samolotow i szybowcow. Udalo nam sie zalapac na start awionetki, wiec dla Lorki byl to cos wyjatkowego. A tak nawiasem mowiac, w naszej drodze dzis towarzyszyla nam po raz pierwszy nawigacja :D. Nawigacja ta to KOMOT, mozna ja sciagnac na komorke. Jest wersja bezplatna oraz taka ktora mozna kupic. Ja mam druga, zaplacilam za nia 50 € ( chyba, nie pamietam dokladnie- bylo to roku temu ). Nawigacja caly czas mowila mi jak mam jechac. Przecudownie! Kiedy zle skrecilicmy informowala natychmiastowo. Jedyny minus jest taki, ze niestety nie jest w stanie np, po tym jak zle skrecimy i nie chcemy wracac, wyszukac nowej opcji drogi. Raz tez w centrum Rastatt zaczela szalec i wskazywac jakis w ogole beldny kierunek, Ale poza tym super.

W polowie drogi dojechalismy do ogrodow zamkowych w Rastatt. Tutaj zrobilismy sobie przerwe i maly piknik. Pieknie tak lezec na trawie i miec z tylu piekny zamek, lezec na trawie i rozkoszowac sie piekna pogoda.

2017-05-21

18528023_1436096826448028_5546082609593128226_n

18557151_1436097679781276_8907232478257367146_n

18557524_1436096946448016_1633259016462948188_n

18581457_1436096896448021_1818228883517845957_n

18555987_1436097146447996_549775571060949631_n

18620197_1436097459781298_7945864147665750433_n

Rowerek biegowy Kellys 12 kit dla Lorki

Podczas pobytu w Polsce przez przypadek znalazlam sie w sklepie rowerowym nieopodal mojej mamy. Weszlam wlasciwie po siodelko a wyszlam z dwoma nowymi rowerami. No moze tak nie do konca bo rowery przyjechaly 2 tyg.pozniej . Przy okazji zakupu swojego roweru pomyslalm, ze Lorce tez przydalyby sie dwa kolka. Pan polecil mi Kellys Kit 12 . Wybralam piekna czerwien ( z mysla o tym, ze pozniej w spadku dostanie go Janek ). Do wyboru sa tez: blekitny, rozowy, zolty.

1

Rowerek  wazy niecale 4 kg, ma 12 calowe, pompowane kola, ktore doskonale pokonuja trudne nawierzchnie. Lorka z powodzenie jezdzi po naszych trasach, ktore sa tak nierowne, ze spacer w tenisowkach konczy sie bolem stop.

Rowerek nie jest wyposazony w hamulec, jednak mozna kupic tez wersje z. Ma aluminiowa rame i tak jak wspomnialam wazy niecale 4 kg a moja corka ktora ma 2 lata i 8 miesiecy radzi sobie na nim doskonale. Nie jest dla niej za ciezki a jazde opanowala po 2 h   jazdy.

Rowerek ma regulowana wysokosc zarowno kierownicy jak i siedzenia, tak, ze nawet dwulatek powinien bez problemu sobie na nim poradzic.

Najwazniejsza jednak rzecza dla mnie, byly pompowane kola. Znalazlam rozne ciekawe modele ale w wiekszosci byly one z gumowymi kolami ktore nie daja amortyzacji na naszych nierownych nawierzchniach.

images

Cena rowerku  biegowego Kellys 12 to okolo 320 zl.

 

Jak Nauczyc dziecko jazdy na rowerku biegowym?
Odpowiedz jest bardzo prosta- wcale.  Zaloz maluchowi kask na glowe i zostaw go samego z rowerkiem. Wybierz bezpieczny teren gdzie nie moze sobie zrobic krzywdy ( zadne gorki, my uczylismy sie u nas w ogrodzie ;-) ). Mojej Lorce zajelo to 2 dni ( Ma 2 lata i 8 miesiecy ). Na pocztaku myslalm, ze nie zalapie, ale po 3 h kiedy prowbowala, w koncu zalapala. Teraz jezdzi jak profi :-). i to ja zostaje w tyle na spacerach a nie ona :-)

Domek do ogrodu dla Lorki i Janka

Lorka po wizycie u Babci w Polsce, pokochała miłością wielka zjeżdżalnie.. a więc postanowiliśmy z mężem znaleźć coś fajnego do naszego małego ogrodu. Jako, że nie lubię kupować nowych rzeczy ( nie dlatego, że mnie na nie nie stać, ale uwielbiam ze staroci robić coś nowego, patrzeć na to jak z każdym dotykiem się zmienia ).

Tak więc zaczęłam szukać i zamiast zjeżdżalni znalazłam cały domek z piaskownica i zjezdzalnia. Na zdjęciu wyglądał całkiem nieźle. Kosztował 250€ ale M. Zdołał go kupić za 200 + dwie lalki ELSA i Anna gratis :-)

IMG_20170428_141457_564

M. Przywiozl go w piątek :-). Okazało się, że w jest przy nim sporo roboty bo np. drewno od nóg na których stał, było na tyle zmurszale, że musieliśmy je zastąpić nowym. Pojechaliśmy zaraz w piątek do marketu budowlanego.. kupiliśmy Farbe, drewno, „dachowke”.

Początkowo zastanawiałam się co postawie Lorce w jej domku. Sprawa szybko sie sama rozwiązała. Lorka wczoraj, kiedy domek był przygotowany do malowania , potajemnie się wkradła i zniosla tam swoje najpotrzebniejsze rzeczy. Tak więc w domku zagości kuchnia ogrodowa. Mam zamiar zrobić jej się kuchenkę, która posłuży jako stolik do malowania. Do tego będzie tablica i dwie Pufy na których będzie można usiąść. Więcej się nie zmiesci. Mam jeszcze dylemat czy środek malomalować na bialo czy zostawic jak jest…
W oknach będą firanki. Na balustradzie zawiesze kwiatka o którego Lorka będzie się sama troszczyla. Parę ozdób do domku które Lorka może sama zrobić mam już też w głowie :-).

Wczoraj pomalowalismy domek. Jutro będziemy kłaść dachowke. :-)

20170429_173840

20170430_074700

20170430_074923

A dziś wybieramy się na wycieczkę do Schwarzwadu :-)

….

Bezsilnosc, brak zorganizowania, nie moge sie odnalezc..bezradnosc. tysiace obowiazkow: trojka dzieci, pies dwa koty, dom, stos bielizny do prasowania, niesprzatniety dom… nie – nie to, zebyby bylo brudno, bo nabrudzic nie ma komu i tak siedzimy w mojej pracowni. kurz, pare klakow kota…mina meza kiedy widzi, ze wszystko nie na blysk.. rozczarowanie… sama soba, zyciem, nie -nie tak to mialo wygladac.. mial byc dom i dzieci. Piekne chwile.. piekna ciaza, piekny porod, piekne wspomnienia.. radosc smiech, milosc do grobowej deski…

nie mialo tak byc, ze kazdy dzien szary..start o 3.30… praca.. nerwowo, szybko, byle zdazyc zanim dzieci wstana.. zlosc, bo znowu nie zdazylam.. tyle jeszcze do zrobienia… 8:00 za mna 6 kawa… Lustro- nie patrze juz nawet w nie bo nie mam czasu… kaszka mleczko, praca z dziecmi. Placz bo jedno nie chce a drugie chce to czego nie chce pierwsze.. Bol glowy, powracajacy… znow moje rozczarowanie… polowa rzeczy nie zrobionych. 7 kawa, Obiad.. placz.. a potem smiech.. glosny, az w glowie od ucha do ucha sie odbija.. Spacer, chwila wytchnienia, ale nie za dluga bo trzeba wracac. Pies uciekl znowu.. Placz dzieci… psa nie ma.. wrocil… znowu brudny, trzeba go wykapac. Potem posprzatac wszedzie gdzie nabrudzil… Znowu praca.. kazda chwila dobra.. Brak wyrozumienia, znowu nie dalam rady zadzwonic do mamy… nie znalazlam czasu, znowu uslysze, ze nie mam dla niej chwili.. nie mam czasu.. nie mam.. nie mam czasu na zycie..8 kawa… moze teraz prasowanie? Nie – moze lepiej odkurzyc i umyc podloge… okna brudne. szafki tez… w mojej szafie pare ubran ktore gdzies bezdomnie na podlodze leza.. ogrod…  iglaki powinny byc przyciete.. roza przesadzona , teraz bo jutro bedzie za pozno. Przedpokoj przy pracowni pomalowac, plot przy warzywniaku tez. Ogrodek przekopac, zasadzic pomidory…..

zamowic wizytowki, materialy, zrobic projekt ulotek, zapomnialam znowu umowic sie na wizyte u lekarza.. nie mam czasu na to.. nie mam czasu na bycie chora. 9 kawa. podwieczorek. Janek placze, Lorka go uderzyla. Nienawisc… skad ona sie bierze u rodzenstwa? bezsilnosc.. lzy same naplywaja do oczu. wszedzie balagan… musze sprzatnac zanim maz wroci.. zeby znowu nie mowil, ze mam chlew..

dziesiata kawa… kolacja.. dzieci…ktore najpierw karmic? Kapiel… moze w koncu zasna.. bede miala czas popracowac? placz. musze isc na gore… raz, drugi, trzeci, czwarty… jedenasta kawa. Cisza.. szybko chociaz moze chwile dokoncze co zaczelam… zmeczenie , nie daje rady.  dwunasta kawa.. powinnam byc juz w lozku. za 4 godziny musze wstac. Zapomnialam odpowiedziec na wiadomosci. Komputer.. oczy pala… nie mam sily… kapiel.. lustro… nie moge na siebie patrzec, powinnam cos z soba zrobic… kazdego dnia o tej samej porze nienawidze siebie bardziej… lozko, ksiazka..budzik.. trzeba wstac…

Kazdego dnia.. probuje od nowa… mysle jutro bedzie lepiej…

Sa takie dni kiedy nie potrafie w to uwierzyc

Szycie z Ottobre Kids- przenoszenie wykroju na material oczami totalnego laika

20170410_140131
Długo to trwało, bo aż dwa lata, zanim zabrałam się w końcu za szycie z Ottobre. Szczerze mówiąc nie myślałam że uda mi się to tutaj, w Polsce, u mojej Mamy, bo zawsze coś wypadnie i dużo biegania a wieczorami byłam zawsze zmęczona.  Jednak zabrałam z domu dwa Ottobre Kids które wydawały mi się interesujące.  Już nawet nie z myślą o szyciu je tu wiozlam, mialam nadzieje chociaz na przerysowanie wykroju i samo wycięcie materiału. Wydawalo mi sie to strasznie trudne i skomplikowane
PRZENOSZENIE WYKROJU Z GAZETY NA PAPIER:
1. Szukalam interesującego mnie wykroju. Wybrałam na pierwszy rzut coś co wydawało mi się, że potrafię uszyc. Była to bluza z kapturem z Ottobre Kids 4/2016 model 11.
    20170417_151908
2. Wyjelam wykroj z gazety i poszukalam na stronach z opisami ( czarno białe) numeru  arkusza z wykrojem. W tym wypadku jest to arkusz A z czarnymi liniami.20170417_152105
4. Do odrysowania kupiłam sobie biały papier w księgarni,  wydaje mi się, że to polpergamin. Olbrzymi arkusz kosztuje w PL 0.50 gr i kupię go na pewno przed wyjazdem. U nas kosztuje pewnie 10 x tyle.
Innymi metodami przenoszenia wykroju sa:
a. Radelko i położony pod wykroj gazeta albo papier. Ta metoda ma minus ponieważ wykroj z gazety się niszczy.
b. Kalka. Pod wykroj podklada sie kalke ( uważaj na właściwą stronę Kalki ) a pod nią papier . Spiczastym przedmiotem „jedziemy” po arkuszu z wykrojem zaznaczając linie które odpowiadają danemu wykrojowi.
20170410_140706
Należy całość w jakiś sposób umocowac -można to zrobić poprzez położenie czegoś ciężkiego albo ostatecznie przez przyszpilkowanie.5. Odrysowane elementy przenioslam na material. Uzylam do tego celu centymetra i kredy krawieckiej. Zapas wynosił 7 mm ale ja dodałam 1 cm. Wycielam.I JUŻ:-) teraz tylko pozszywac.
A oto bluza na modelu:
20170412_064610
Według moich obserwacji, pośpiech jest niewskazany a precyzja porzadana.  Zasada ta okazała się kluczem do powodzenia.

Polska

Jesteśmy już ponad tydzień  w Polsce. Czas leci nieubłagalnie i niedługo nadejdzie czas powrotu. Pogoda niezbyt się spisuje. Jest zimno i deszczowa ale staram się wyłapać każdy promyk słońca aby zabrać dzieci na świeże  (?) powietrze.Croozer pojechał z nami i nie żałuję.  Chusta dopełnia, zabieram ja tam gdzie croozer nie da rady. Dałam rade wraz z nią w spokoju zwiedzić Centrum Nauki Wspolczesnej- 3 h wraz z wykonywaniem przeróżnych zadań z Lorka.

IMG_20170416_180542_934

20170413_100928
20170412_183405

Musze powiedzieć, że tym razem staram się rozkoszować każda chwila spędzony tutaj, nie marnować ani jednej sekundy na siedzenie czy odsypianie nieprzespanych  nocy ( Lorka śpi z nami w lozku bo boi się jakiegoś wilka (!!!), nie wiem skąd jej się to wzięło bo od 2 miesięcy telewizję ogląda sporadycznie a jeśli już to pod ścisła moja kontrola ).
Myślałam, że uda nam się wybrać na wycieczkę rowerowa ale niestety temperatura jest tak niska, że na prawdę trzeba się nieźle motywować aby wysciubic nos z domu. Tęsknię za słońcem i ciepłem..

W wolnych chwilach szyje ( na maszynie mojej mamy – starym luczniku…. ). Zaczęłam w końcu szyć z Ottobre ( mam ich całe mnóstwo a jeszcze nigdy nic nie uszylam z nich. Chciałabym w przyszłym tyg. Uszyc jeszcze tunika dla Lorki i spodnie dla Janka. Może uda się to z Uszyjmisie. )

20170412_064635

Lorka wystawia nas na próbę nerwów.  Niestety jest strasznie absorbujaca. Wydaje mi się, że średnio potrafi się odnaleźć kiedy jesteśmy z M. ciągle razem. Niestety… wiem… tak jest w większości rodzin ale muszę się przyznać, że parę dni temu i dziś rano watpilam w siebie i chyba we wszystko co jest wkoło.  Do tego święta wymuszają udawanie bycia szczęśliwym… przynajmniej w moim wypadku… nie, nie chodzi o dzieci i o to, ze jestem z nimi nieszcuesliwa ale o inne życiowe sytuacje. W ogóle muszę powiedzieć, że udawanie średnio mi wychodzi.
No ale cóż.  Staram się jak zwykle myśleć, że mam szczęście  ( bo je mam- mam 3 wspaniałych dzieci i psa … ) i to dodaje mi sił.

Myślę nad tym aby po powrocie udać się z nią do psychologa, jej zachowania mocno mnie niepokoją i nie wydają mi się tylko wybuchami zazdrości.

Z naszych postanowień na pobyt w PL zrealizowalam niewiele, niestety jak zwykle okazalam się średnia w planowaniu. Zostało tak niewiele dni a tyle punktów na planie.. moze się jeszcze uda…

O moim pobycie w Toruniu i miejscach wartych odwiedzenia z małymi dziećmi napisze wkrótce..

Croozer jest dobry na wszystko ;-)

13836_1000x865
O Croozerze usłyszałam pierwszy raz kiedy szukałam wózka Dla Janka. Wtedy Pani uporczywie wciskala mi wózek z 4 kółkami i próbując mi wytłumaczyć, że jest lepszy od 3 kolowca- nawet na takie nędzne drogi jak nasze. A właściwie żadne drogi tylko polne ścieżki, które po pierwszym lepszym deszczu zamieniają się w błotne kałuże.  (Tu na zdjęciu to wersja po lekkich opadach )
20170311_171442
A więc wtedy to właśnie jakoś kątem oka zerknelam na croozera.  Wisiał pięknie na stojaku z przyczepkami do rowerów.. nie wiedziałam wtedy o jego wszechstronnosci nic i szczerze mowiac, wyglądał bardziej na jakiś nowoczesny wózek dla dwójki dzieci. No i zakochałam się w nim.  Okazało się że mogę z nim :
1.jezdzic na zakupy ( małe kółko które robi go tak skretnym że nawet mój BOB się nie może z nim rownac). Croozer ma olbrzymi bagaznik z tylu. Pomiesci sporo zakupow. Obciazenie calkowite przyczepki to 45 kg.
2. Biegać/ jeździć w terenie- ma duże kolo biegowe. Mój model to Croozer Kids for 2 plus. Wyposażony jest w samonastawna amortyzację i na prawdę muszę powiedzieć że BOB który jest wyposazony w świetne amortyzatory nie może się rownac z croozerem.
3. Jeździć rowerem…
4. Jeździć na rolkach
Niestety cena jest wysoka ( jak dla mnie ) nowy kosztuje 799€ bez siedziska dla niemowlaka ( to dodatkowo kosztuje 70€ . Używane croozer plus kosztują niewiele mniej, od 500€ za te starsze wersje i niezbyt zadbane, po 700€ a nawet czasami po 800€ ( mają dodatki typu zagłówki,  hamaczki, czasami można spotkać się z hamulcem na palaku raczki do prowadzenia wozka dla biegaczy, co  jest bardzo przydatna opcja , ale o tym później)Ja swoj model 2016 zamówiłam na stronie www.kelvelo.com za 679€ wraz z dostawą do domu. Czekałam 7 dni roboczych.Skład zestawu z 2016 roku 3w1 wchodzi:
- wózek z amortyzacją Sylomer,
- rączka z oświetleniem,
- kółko spacerowe,
- kółko sportowe,
- dyszel do roweru,
- chorągiewka.20170327_124314

Samo montowanie jest w zasadzie proste. Ale instrukcje przeczytać warto i zachęcam do tego serdecznie. Oszczędzi to czasu i nerwów.  Złożyłam ja całkowicie sama a stopień trudności oceniam na **/****

PIERWSZE WRAZENIE

20170331_161924
Przyczepka waży 17 kg. Nie jest to pojazd dla osób które nie mają sily, bo nie ukrywam, pierwszy raz pod naszą górkę musiałam zatrzymywać się 4 razy a do slabeuszy na pewno się nie zaliczam. Dziwne jest też pierwsze wrażenie przy jeździe z duzym kołem.  W porównaniu z BOB Britax Revolution PRO, Croozer wcale nie jest skretny i na pierwszych 10 m myślałam, że między nami nie zaiskrzy. Po pierwszej godzinie jazdy w terenie wiedziałam, że był to strzał w 10. Miejsce dla dwójki dzieci, cudowna amortyzacja dzieki zawieszeniu Sylomer®, sterowania croozerem nauczyłam się szybko.  Jedyny minus to zderzak z tyłu o który zawadzaja moje nogi ( mam tylko 170 cm wzrostu co przy 190? ). Inna rzeczą która mi sprawia trudność, to schodzenie że stromej górki. Niestety waga przyczepki i dwójki dzieci plus przyciąganie ziemskie robią swoje i nie chce sobie wyobrażać co byłoby, gdybym go przez nieuwagę wypuściła z ręki.  Co prawda, tak jak przy Bobie, jest specjalny pasek na nadgarstek ale do tej pory nie wyrobilam w sobie tego zwyczaju aby go nakładać.To tyle minusów do tej pory.Składanie Croozera jest proste i szybkie. Koła są montowane za pomocą systemu klik. W 30 sekund Croozer jest gotów do załadowania do auta. 

INNOWACJE NA ROK 2016/2017:

  • CLICK & CROOZ - „Klinknij i Podróżuj” – automatyczny system zamykania – słyszalny, bezpieczny i szybki w obsłudze,
  • CLICK & FLASH - pierwsze na świecie oświetlenie dla przyczepki – multifunkcjonalne, 3 tryby pracy,
  • NOWA PODSTAWA RAMY - lżejsza i trwalsza,
  • ULEPSZONE PASY - ramiona pasów 23-38cm, kolorowy system zapięć, system „Złap i Zaciągnij”.

PIERWSZA JAZDA ROWEREM

Pierwsze podejście było krótkie bo zlapalam gumę w rowerze. Jako, że mieszkam na dość stromej górce, bałam się zjechać rowerem i Croozerem. Dałam rade bez problemu i muszę powiedzieć że to zadziwiające, że przyczepki się nie czuje. Dopiero przy podjeździe pod wzniesienie jest już wyzwaniem.

20170402_204858
Pierwsza prawdziwa jazdę odbylismy na stosunkowo płaskim terenie. Przyjechaliśmy 43 km . Cała drogę przyczepka była zamocowana przy moim rowerze. Dałam rade.  Było momentami ciężko,  szczególnie po 30 km zaczęłam czuć że coś wisi mi na tyle. Jednak to kwestia formy. Na pewno nie nadaje się dla kogoś kto nie ma siły wejść na 4 piętro.
W modelach od 2016r. w wyposażeniu standardowym jest światło.  Czerwone i białe  ( po obu stronach palaka do prowadzenia przyczepki ). Światło zapala się przy zmroku automatycznie i wyłącza się samodzielnie przy postoju.
Croozer wyposażony jest w wielofunkcyjną osłonę chroniącą przed slabymdeszczem, chłodnym wiatrem oraz siatkę chroniącą przed insektami. Można takze domowic cale mnostwo innych akcesoriów:
-pokrowiec przeciwdeszczowy na cały wózek,
- osłonę przeciwsłoneczną,
- zimowy śpiwór dziecięcy dla najmłodszych,
-wycieraczkę pod nogi
-uchwyt na drobne przedmioty.
-hamak dla niemowlaka 0-10 miesiecy

-Plozy pod narty

Podsumowując.  BOB od 2 tygodni stoi w garażu – Croozer jest w ciągłym użyciu.  Otrzymuje ode mnie *****/*****

Drewniane gryzaki dla niemowlat – DIY

20170314_214828

Od kiedy Interesuje się Pedagogika wg. Montessori, opanowała ona całe nasze życie.  W domu nastał etap porządkowania.  Minimalizm to nic dla mnie ale podejście do sprawy w sposób minimalistyczny pokazało mi iloma zbędny i rzeczami otaczajmy się w naszym życiu.  Ile z tych rzeczy stoi nieuzytych ani razu albo tak sporadycznie że można się bez nich obejść.

Najpiękniejszy jest fakt iż większość rzeczy potrzebnych do wspomagania rozwoju dziecka można stworzyć samemu.

Cudowne jest w tym także to, że ta cała pedagogika ma nie tylko wpływ na nasze dziecko ale też i na nas.
Dzięki tworzeniu dla i z dziećmi, zapominamy chociaż na chwilę o codzienności.  Ja przynajmniej zapominam. Staje się na chwilę dzieckiem i otwieram swoją duszę. Z rodzica przekształcać się w partnera do zabawy. Cudowne uczucie. Polecam

Czego potrzebuje do zrobienia gryzaka?

1. Kulki/ korale drewniane – moga byc roznej wielkosci. Korale na zdjeciu maja srednice 30mm. Kupujac korale zwroc uwage czy sa one dobrze oszlifowane, i czy maja odpowiednia wielkosc dziurki. Przez nia musi przejsc kilkakrotnie sznureczek do nawlekania.

Kuleczki mozesz kupic tutaj

2. Krazki , moj ma srednice 101mm, jednak mniejszy taki 80mm i grubszy bylby lepszy.

3. Sznurek- ja uzylam sznurka do miesa. Jest bardzo mocny i do tego przeznaczony do art. spozywczych wiec bezpieczny.

Wykonanie

Kilka dni przed rozpoczeciem pracy wszystko dokladnie oszlifowalam ( jesli sa zadry w drewnie ), nastepnie wyszorowalam szczoteczka z miekkim wlosiemuzywajac plynu do mycia naczyn dla niemowlat. Odlozylam w  w cieple miejsce i dalam czas na dokladne wyschniecie.

Kulki nawlekalam zgodnie z moja fantazja. Najwazniejsze aby byly w ten sposob nawleczone aby nie bylo mozna ich rozdzielic. Mocno zwiazywac. Sznurek przewlekamy kilkakrotnie przez jedna dziurke.

I zrobione. Teraz pozostaje tylko cieszyc sie ich uzytkowaniem.

Powodzenia