Tralalalala … szukam klucza do szczescia ;-)

  Ostatnio kiepski mam czas…. brak slonca, ciagly deszcz, silny wiatr powoduje, ze moj nastroj zszedl do niebezpiecznego poziomu. Nawet z psem na spacer nie mozna wyjsc bo na polu takie bloto, ze kalosze niewiele pomagaja.. po prostu mozna ugrzaznac w blocie po lydki. Ba ostatnio nawet Lorka w tym blocie buta zgubila…. :roll:   Do tego dopadlo mnie przeziebienie a Lorka od wczoraj ma goraczke 39 C… Bola ja stawy , brzuszek i w ogole wszytsko jest na nie… Oczywiscie zaraz wczoraj popedzilismy do lekarza. Wystraszyla mnie ta goraczka bez kataru i kaszlu. Na szczescie wyglada to na normalna infekcje wirusowa..

Jankowi doskwiera chyba tez ta pogoda, stal sie strasznie drazliwy ( chociaz taki byl zawsze ), psoci jak nigdy dotad. Praca lezy odlogiem bo glowy na dol schylic nie moge, wiec koncentruje sie nad dopracowywaniem nowej strony bloga www.matkapolkanaemigracji.pl.

Swiatelkiem w tunelu jest ksiazka, ktora wczoraj do mnie dotarla: „HYGGE Klucz do szczescia”… Moze jej tresc wskaze mi ten klucz, ktorego ciagle szukam ;-)

20180117_081438

20180117_082337

20180117_081923

Poza tym, wlasnie ustalilismy z Mezem, ze moja pracownia wroci na pierwotne miejsce, czyli do pokoju najstarszego syna, ktory sie niedawno wyprowadzil… Miala byc tam docelowo salka sportowa, jednak moja pracownia znajduje sie w takim miejscu, gdzie ciagle ktos przechodzi, nosi drewno do kominka. Poza tym, aby uniknac kontaktu psa z moja pracownia, musze wracac ze spaceru z nim okrezna droga, tak, aby nie przechodzic przez to wlasnie miejsce. Ale najwiekszym mankamentem tego miejsca jest to, ze maszyna do Overlocka zastawila drzwi do piwniczki z winem i nie mozna jej uzywac. Jest mi szkoda jej, bo Maz nameczyl sie przy jej budowie i byl z niej bardzo dumny. Tak wiec w przyszlym tygodniu pracownia wroci na swoje miejsce a sala sportowa znajdzie sie w miejscu pracowni. Marzy mi sie tez mala Sauna w domu.. Moze uda sie w tym roku ja wybudowac..

Niewielki usmiech na naszych twarzach, wywoluje zblizajacy sie wyjazd do Austrii… jeszcze poltrora miesiaca i mam nadzieje, ze bedziemy mogli zobaczyc troche sniegu. U n,as w Schwarzwaldzie niestety wszytsko sie stopilo…

Zycze Wam milego dnia i duzooooo slonca..

Nele Neuhaus „Im Wald” 1/52

„IM WALD”

26733907_1679614158762959_3384199256307703068_n

NIEZNAJOMY GINIE W PLOMIENIACH

STARSZA KOBIETA ZOSTAJE ZAMORDOWANA

MIASTECZKO MILCZY

„W srodku lasu, w poblizu miejscowosci Ruppertsheim, plonie przyczepa kempingowa. Ze zgliszczy policja wydobywa ludzkie szczatki.  Olivier von Bodenstein i Pia Sander z wydzialu zabojstw w Hofheim, prowadza dochodzenie w sprawie podpalenia oraz jak sie wkrotce okazuje, w sprawie morderstwa. Krotko po tym zdarzeniu, w hospicjum zostaje uduszona, starsza kobieta, ktora byla smiertelnie chora. Bodenstein jest wstrzasniety- znal ja od dziecinstwa. Sledztwo prowadzi ich do lata1972, kiedy to Artur, najlepszy przyjaciel Bodenstein’a, przepada bez sladu. Dla Bodensteina dziecieca trauma, ktora towarzyszy mu przez cale zycie, dla mieszkancow stara historia, ktora lepiej zostawic w spokoju. ” ( tlumaczenie z j. niemieckiego moje ;-) )

Kiedy zobaczylam ta ksiazke na polce w ksiegarni, musialam ja od razu kupic. Mam wiele ksiazek Nele
Neuhaus i za kazdym razem byl to strzal w 10.  Tym razem jednak ksiazke czytalo mi sie trudno, akcja niby jest ale zbyt duzo, jak dla mnie, faktow i osob bioracych udzial. Pewnie dlatego tez Nele Neuhaus, na poczatku ksiazki, w formie registru, wypisuje postacie.. Zawsze konczac ksiazke Neuhaus, czulam smutek, ze musze rozstac sie z bohaterami, tym razem jednak czulam ulge, ze dotarlam do konca sledztwa ;-)

Akcja wedlug mojego odczucia ciagnie sie bardzo dlugo a poprzez liczbe osob, gubilam sie w wydarzeniach.

Ksiazka ciekawa, jednak nie bedzie wsrod TOP 10 na mojej liscie ;-)

Rower Woom3

Lorka wyrosla ze swojego rowerka biegowego, Jest duza dziewczynka jak na swoje 3,5 roku. Pomyslelismy wiec, ze nadchodzace Swieta Bozego Narodzenia sa idealna okazja na to, aby sprezentowac jej rower.

Juz wczesniej rozgladalam sie za idealnym „sprzetem” na nasze potrzeby. Cos lekkiego, latwego w „obsludze”, nadajacego sie na nasze polne drogi. Po rozmowie z naszym zaprzyjazionym sklepem rowerowym, wiedzialam czego musze szukac. Tak wiec po krotkim rozeznaniu, wybor padl na Firme WOOM ( tutaj znajdziesz polska strone z WOOM3 ). Dlaczego?

1

A wiec pierwszym kryterium, jakie bylo brane pod uwage to waga Rowerka- 5,7 kg gdzie rower btwin z Decathlon wazy 10,3 kg!!.

Drugim kryterium byly lozyska. Dodatkowo Rowerek wyposazony jest w hamulce w kierownicy ( tylne i przednie ), ktore dostosowane sa do malych raczek dziecka.

Wybor kolorystyki nie jest byc moze zbyt wielki, bo mamy do wyboru: Czerwien, Zielen, Niebieski, Zolty i Fiolet. Nie ma w nim cukierkowych kolorow dla dziewczynek, jednak ja nie jestem fanka tego stylu a wiec wybralam czerwien ( chyba tak kocham ta czerwien, bo sama mialam czerwony rowerek :-) ).

Na poczatku zamowilam WOOM2. Przyszedl bardzo szybko, w ciagu 2 dni. Kiedy wyciagnelam go z kartonu i postawilam przy biegowce, okazalo sie, ze 14″ jest niewiele wieksze niz 12″, Lorka bardzo szybko wyroslaby z niego i tak na prawde w przyszlym roku musielibysmy go zmienic na woom3. Jako, ze cena jest bardzo wysoka, rowerek kosztuje 1500zl, postanowilismy go wymienic jednak na WOOM3. Odeslalam wiec WOOM2, zamowilam WOOM3 i po 3 dniach stal juz w garazu. Caly proces wymiany odbyl sie szybko, jedynym minusem jest fakt, ze chcac wymienic rower i uniknac oplaty za ponowna wysylke, trzeba drugi egzemplarz kupic i poczekac na zwrot pieniedzy za odeslany towar. Pieniadze zostaly od razu zwrocone, kiedy tylko rower pojawil sie u sprzedawcy.

Do roweru dokupilsmy stopke, ktorej tak bardzo nam brakowalo przy biegowce. Teraz czas tez na koszyk do roweru- Lorka chce zabierac na przejazdzki swoja Lale :-)

24 grudnia 2017r. Lorka znalazla swoj wymarzony rowerek „pod” choinka . Szczerze mowiac myslalam, ze uda sie nam zaczac nauke jazdy dopiero wiosna.

20171225_014815

Jednak jak to dziecko, Lorka pelna zapalu startowala zaraz nastepnego dnia, przy padajacym deszczu ze sniegiem. Po 20 minutach jednak musielismy wrocic do domu, pogoda byla okropna. Lorka tego dnia oswoila sie ze swoim nowym rowerkiem.

Nastaly brzydkie dni, deszcz, huragany ktore nawiedzila Alzacje powodujac wiele zniszczen i tak nietypowe dla tej pory roku, nie bylo dnia aby nie padalo, nie wialo. Nie dalo sie wyjsc na zewnetrz aby nie zmoknac. Rowerek stal obok lozeczka i czekal, az do zeszlej soboty. Wtedy to jadac na zakupy, spakowalismy sie cala rodzina ( lacznie z psem ) i ruszylismy do Schweigen- Rechtenbach, malowniczej miejscowosci gdzie zaczyna sie Deutsche Weinstraße ( jesienia mozna tutaj rozkoszowac sie nowym winem, pysznymi winogronami, zatrzymac sie w pieknych restauracjach lub winnicach i skosztowac Dornfelder albo innego rodzaju wina, ktore sa znane z tego regionu ) . Spacerujac winnicami, Lorka nabierala pewnosci i po 30 minutach jechala samodzielnie. 30 minut zajelo jej opanowanie sztuki jazdy!

Na drugi dzien musielismy wstac razem z nia, o 8ej rano spakowac rowerek, psa, wozek i ruszyc na dalsze doskonalenie jazdy. Moje dziecko w ten dzien przejechalo 5 km… samodzielnie…. nikogo nie rozjezdzajac, nie wywracajac sie ani razu, nie drac spodni i nie lamiac sobie reki lub co gorsza karku  ( moja wizja nauki jazdy na rowerze )…

20180114_10494420180114_10352820180114_104610

Pozostaje nam teraz czekac na nadchodzaca wiosne i cieszyc sie wspolnymi wycieczkami- mam juz opracowane trasy, ktore nie sa tloczne, nie ma pagorkow. W croozerze jest wystarczajaco duzo miejsca z tylu, wiec jesli Lorki nozki sie zmecza, bedzie mogla wygodnie siedziec w croozerze a rowerek bedzie jechal w bagazniku.

A wiec wiosno nadchodz!!

Matka, dwojka niesfornych dzieciakow i basen

Dzis rano o 9:00 mielismy stac przd drzwiami basenu- mielismy byc pierwsi przed drzwiami, zeby nie bylo tlotku, zeby bylo milo.. oczywiscie tak nie bylo. Problemy z internetem, z wydrukiem listow przewozowych, spowodowal opoznienie. Wlasciwie myslalam, ze lepiej bedzie zrezygnowac i pojsc na spacer dopoki nie pada.. Po porannej kapieli, doszlam jednak do wniosku, ze jesli sie teraz spakuje , ubiore szybko dzieci to damy rade byc o 10:30 na miejscu..Dzieci natomiast moga odbyc popoludniowa drzemke w samochodzie . Zeszlam szybko na dol i oznajmilam mezowi, ze jednak jedziemy.. Po jego minie wywnioskowalam, ze przestal nadazac za moimi planami i, ze cos innego w przeciagu 30 minut sobie zaplanowal. Oznajmilam wiec, ze jade sama… Mina jego nieoceniona.. sama? z dwojka malych dzieci? a co jesli Lorka sie utopi? I jak to tak sama, a jak my sie przebierzemy wysuszymy i w ogole?  Machnelam reka, zabralam klucze od auta i ruszylismy. W zasadzie nie wierzylam , ze to sie uda… nawet w pewnym momencie balam sie, ze moze nie dam sobie rady, tym bardziej, ze na tym basenie nigdy nie bylam, znalam go tylko ze zdjecia i wiedzialam, ze jest brodzik dla dzieci..

Tak wiec dotarlismy na miejsce: Parking oddalony o jakies 500m od basenu.. Ja bez wozka, z wielka torba, z niesfornym roczniakiem i roztrzepana trzylatka.. o dziwo poszlo gladko. Lorka trzymala Janka za raczke, Janek mnie i tak szlismy sobie na miejsce. Przebieranie tez nam poszlo gladko. Ja i Lorka mialysmy juz kostiumy, musialysmy sie tylko rozebrac i zalozyc Jankowi pampersa do plywania. udalo mi sie nawet tak utrafic, ze szafki na ubrania mielismy na przeciwko przebieralni.

Na basenie bylo swietnie, Lorka oczywiscie od razu poznala dziewczynke z ktora caly czas sie bawila.

 

20180105_111531A Janek taplal sie w wodzie, ktora niestety jest za wysoka jak na niego- nie mogl usiasc . Nie wiem kto wymysla brodziki dla dzieci o tej glebokosci .. Bardzo fajnym rozwiazaniem na tym basenie jest miejsce w ktorym mozna wlozyc dziecko kiedy musisz np.: wyjac kanapke, wode.

 

20180105_115338

Oczywiscie tragedia zaczela sie przy wyjsciu z wody. Kiedy nadszedl czas powrotu Lorka pokazala na co ja stac i rozpoczela sie histeria.. o dziwo szybko minela i po chwili udalysmy sie w strone prysznicy. Lorka sama sie umyla, sama poszla siusiu. Jestem pod wrazeniem jaka ona jest samodzielna.

Natomiast prawdziwym wyzwaniem okazalo sie przebieranie w suche rzeczy. Jestem gapa- nie widzialam, ze jest tam przebieralnia rodzinna… byismy wiec scisnieci jak sardynki w tej malej przebieralni, gdzie wszytsko po kolei spadalo na podloge. Brak przewijaka dla Janka,  okazal sie wyzwaniem. Dalismy rade, jednak pod koniec kiedy Janek przez szczeline w drzwiach, zaczelam watpic, czy wyjdziemy zywi stamtad.

Problem z suszeniem wlosow Lorki i ucieczkami Janka zalatwilam raz dwa- wpakowalam go w nosidlo i tam wygodnie po 2 minutach zasnal .

 

20180105_122950

Wyjscie na basen- taka banalna rzecz, a ja pekam z dumy, ze dalam rade.. wahalam sie od roku. zupelnie niepotrzebnie, moze wtedy z maluchem w maxi cosi, byloby latwiej? Teraz bedziemy czesciej bywac na basenie.

Sylwester po francusku w polskim wydaniu ;-)

No i stalo sie! Dzis licznik uznaje za wyzerowany, wszystko zaczyna sie od nowa. Powiesz bzdura- nic poza data sie nie zmienilo. Pewnie, dla Ciebie nie- wszystko zalezy od podejscia do sprawy, ja wole w to wierzyc i zaczac z dniem dzisiejszym wszystko na nowo. Jak co roku usiade wieczorem i zrobie jeszcze raz liste rzeczy do zrobienia w tym roku. I mam nadzieje, ze ten Rok nie bedzie gorszy niz poprzedni ( chociaz licze na to, ze bedzie lepszy ).

A tak przygotowalam nasze francuskie pozgnanie roku 2017 . Bylismy sami ze znajomymi oraz ich dwojka dzieci ( 6 i 9 lat ). Byla kupa smiechu, ogladanie starych zdjec, wspominanie starych czasow… sylwester na luzie, bez tancow ( nie umiem tanczyc :roll: ) , bez spinania sie..

Jako, ze nasze dzieci wymagaja cale mnostwo uwagi, ciezko bylo mi stworzyc wymarzonego Sylwestra- zrobilam wiec tak, jak najlepiej mi pozwala na to sytuacja.

Dekoracje jak juz wspomnialam, postanowilam tym razem wykonac w czerni i zlocie. Zakochalam sie w tej kombinacji.

 20180101_151142

20171231_181634

20180101_15031920171231_14290520180101_151031

A co jedlismy? A no sylwester oczywiscie typowo francuski a wiec jedlismy i po francusku ;-) ( nie udalo mi sie zrobic zbyt wielu zdjec- moj telefon odmawia ostatnio posludzenstwa ).

Jako apéritif przygotowalam Kawior czarny , Czerwony oraz kawior pomaranczowy podany na malych grzankach posmarowanych maslem.. pamietam jak jako dziecko, kiedys, nie wiem skad w tych biednych czasach komuny, moj dziadek przywiozl na swieta kawior.. moja mama dala mi sprobowac.. Jego smak pamietam do dzis… nie smakowal mi wcale. W tej chwili Kawior jadam tak czesto jak to tylko mozliwe. I nie- nie jest to tak drogie aby od czasu do czasu zwykly smiertelnik nie mogl sobie na to pozwolic- sa rozne rodzaje kawioru. Nie trzeba od razu rzucac sie na rosyjski ;-)

Do tego podalam fois gras de canard ( Jest to rodzaj pasztetu z watroby kaczki – prawdziwy rarytas, bez ktorego w Alzacji swieta Bozego Narodzenia nie maja prawa istniec ;-) ) na slodkim chlebku ( to tak troche w smaku przypomina nasze pierniki- ja wole jednak na normalnym chlebku tostowym ). Do tego popijalismy Champagne ( tez wbrew pozorom, w naszym regionie mozna kupic bardzo dobrego chmapagna i nie zostac bankrutem ;-))

20180101_150153

20180101_150841

Na pierwsze Danie serwowalam Cappucino z maronow ( kasztany jadalne ) na Martini podane z pianka wraz z delikatna nuta chili.

Na danie glowne postanowilismy wybrac Pierrade ( goracy „kamien”, na ktorym smazy sie mieso ). Podalam poledwice z wolowiny argentynskiej, Filet wpierzowy oraz piers z indyka. Do tego podalismy frytki oraz zielona salate z sosem vinegret. Jako dodatek byly tez Pieczarki i papryka. Sosy jakie podalam to sos pieprzowy, koktajlowy, oraz sos tatarski. Sosy przygotowalam sama :-) Robi sie je bardzo prosto, ich przygotowanie trwa kilka minut a smak jest o wiele lepszy niz tych kupionych w sklepie.20180101_150629

Oczywistym elementen w kulturze francuskiej sa sery ;-)

Na naszym stole znalazly sie : Cammbert, Munster, ser kozi z mleka surowego, ser owczy z mleka surowego, roquefort :-)Nie musze opisywac zapachu jaki unosil sie w domu po naszj kolacji?

Na deser podalam Creme Brulee. Robilam go juz wielokrotnie, ale nigdy nie byl tak dobry jak wczoraj. Jedynym bledem ktory poplenilam bylo posypanie go cukrem brazowym- pali sie on niesamowicie. Do tego celu jednak lepiej uzyc cukru bialego.

20180101_150927 20180101_150037

Sylwester byl bardzo udany. Pojawil sie kolejny plan na 2018 r. – wspolne wakacje w Polsce ( nasi znajomi, tak jak i moj maz, sa Francuzami, jednak przed paroma laty byli juz w Polsce i bardzo milo wspominaja ten pobyt ). Tak wiec kierunek gory lub okolice Augustowa. Zabieram sie za szukanie naszego noclegu!!

Zegnaj Stary Roku! Witajcie nowe wyzwania!

26165776_1663362280388147_4727076235855300534_n
Rok 2017 byl dziwnym rokiem.. W zasadzie nic sie w nim nie wydarzylo a wiele sie zmienilo. Nie zaliczam go do udanych, czas za szybko zlecial a ja podjelam za duzo wyzwan, z ktorch niestety, niewiele udalo mi sie zrealizowac, a czasami nawet nie podjelam sie ich realizacji wcale. No coz, jestem tylko czlowiekiem, matka trojki dzieci, zona, corka, zwyklym smiertelnikiem. Od zawsze brakowalo mi zaciecia w realizowaniu postanowien, ten blog powstal miedzy innymi dlatego, ze chcialam sie nim wspomoc przy realizacji moich postanowien.

Rok 2018 zapowiada pewne zmiany. Wraz z mezem mamy pewien pomysl zwiazany z Polska i tym, jak pogodzic rozdarcie pomiedzy dwoma krajami- mamy pewien plan, jednak na pewno nie na 2018 r, to plan dlugodystansowy.. Jesli uda nam sie go zrealizowac oznacza to bardzo duze zmiany w naszym zyciu.

Rok 2018 niesie za soba male i duze projekty. Male i duze postanowienia. Male i duze marzenia.. Uwielbiam ten moment kiedy w kalendarzu pojawia sie data 01.01- to dla mnie koniec i poczatek za razem.

A wiec jakie zmiany?

Duza zmiana dla Bloga, bedzie przeniesienie go na platna platforme- zmieni sie jego wyglad oraz adres ( www.matkapolkanaemigracji.pl ). Nie mialam zamiaru tego robic, jednak ze wzgledu na zamkniecie platformy www.blog.pl, zostalam zmuszona do znalezienia czegosc co byloby odpowiednie dla „NAS”

Co jeszcze? Z wiekszych projketow jakich sie podejmujemy, to znowu remont- tym razem remontowac bedziemy kuchnie, ktora ma byc otwarta na salon. Zmiana mebli, zmiana rozlozenia calego parteru domu. Chcielibysmy rowniez zamknac nasza werande i przez to powiekszyc salon. Jednak ta czesc planu, zostaje otwarta na najblizsza przyszlosc- naklady finansowe juz na sama kuchnie, sa bardzo wysokie .

Kolejnym projektem jest wymiana trawnika. oraz wyposazenie domku Laury.

Oczywiscie caly czas bede kladla nacisk na  aktywny wypoczynek z dziecmi, opisujac nasze wycieczki- zarowno te rowerowe jak i te piesze :-)

Nierozlacznym elementem od 3 lat jest wyzwanie 52 ksiazki w ciagu roku- niestety jak dotad nigdy nie udalo sie tego planu zrealizowac- ale jak to mowia – nadzieja umiera ostatnia.

I oczywiste wyzwanie- zdrowy tryb zycia- dobrniecie do mojej wymarzonej wagi i cwiczenia z Chodakowska :-)

Zycze Wam wszystkim udanego Sylwestra, szampanskiej zabawy ( bez kaca  ;-) ) oraz dobrego, wymarzonego startu w 2018 rok. A co sie znalazlo w naszym Sylwestrowym MENU oraz o aranzacji mojego Sylwestrowego stolu, napisze juz jutro :-).

Sciskam Was goraco i Do siego Roku!!!

Prezenty, prezenty, prezenty :-)

Dobrze, ze z szukaniem prezentow dla dzieci zaczelam juz na poczatku listopada. O ile z moim 17-letnim synem nie mam nigdy problemow, bo wiem, ze jemu pieniadze zawsze sie przydadza, a juz tym bardziej teraz kiedy nie mieszka z nami, o tyle z maluchami mam zawsze problem. Na poczatku wydaje mi sie, ze mam mnostwo pomyslow, ale kiedy rozwaze za i przeciw, okazuje sie, ze ta lista jest bardzo krotka. W tym roku wybralam nastepujacy zestaw prezentow:

Janek 15 miesiecy:
- Tecza Grimms ( Mozna ja kupic tu —-> klik )

41u3VsFPLZL._AC_US240_QL65_
- Przekladki Grimms ( Mozna je kupic tu —> klik )

index
- „12 przyjaciol ” Grimms ( Mozna ich kupic tu —> klik )

41RVBJ9UGnL._AC_US240_QL65_
- Reniferek hopek

4305615564944_E_1_1
- Ksiazeczka z obrazkami o zyciu na wsi

9783845822686

Krotko co do teczy- jest cudowna, ale zdecydowanie to prezent dla dzieci 2+. Janek nie rozumie oczywiscie, ze budowli nie wolno niszczyc, to naturalne- wiem, ale widze jak bawi sie nia jego 3 – letnia siostra. Prezent udany niesamowicie- Lorka spedzila wczoraj caly dzien na budowaniu wiezy, mostow, choinki i innych rzeczy, ktorych slowami nie moge okreslic. Babcia, najstarszy brat, ja i maz uruchomilismy wczoraj nasza wyobraznie i przenieslismy sie w magiczna, dziecieca kraine, dajac sie calkowicie pochlonac konstruowaniu coraz to nowszych budowli.  Szczerze mowiac powatpiewalam, czy te 150€ to sa dobrze ulokowane pieniadze, kazdy zachwalal tecze a ja kiedy w grudniu wybralam sie z Dominikiem na spacer po Starowce w Durlachu, natrafilam na sklep z kreatywnymi zabawami, znalazlam tam oczywiscie i tecze. Bylam strasznie rozczarowana jej wielkoscia. Myslalam, ze jest wieksza, bardziej stabilna, w ogole moje wyobrazenie o jej wielkosci bylo bledne. Jednak, kiedy ja wczoraj rozpakowalismy, zobaczylam ile frajdy sprawia dzieciom. Nie zaluje wydanych pieniedzy.

Minusy teczy, to jej zapach na poczatu, dla mnie bardzo intensywny, jednak wszystko wykonane jest z najwyzszej jakosci materialow, odpowiednich dla dzieci, wiec mysle, ze dzis zapach bedzie juz znikomy.

Plusy teczy, to jej wszechstronnosc i kompaktowosc. Jest mala po zlozeniu wiec nie zajmuje duzo miejsca.

Lorka 3 Lata i 4 miesiace
- Rowerek Woom 3 —> klik ( recenzje wstawie pozniej, jak juz Lorka bedzie go uzytkowala )

WOOM3_bike_red_1024x1024
- Kosmetyczka z zelem pod prysznic i szamponem ( szal jak nie wiem, za niecale 4 € sprawilam dziecku najlepszy prezent pod choinka )
- Ksiazeczka „Szary Domek”

2
- Plecak Anna i Elsa do przedszkola

Krotko na temat Woom 3 i tych co sie zastanawiaja kto kupuje tak drogie rowery 3 letniemu dziecku.
Jest boski, lekki jak piorko- wazy 5,7 kg. Lorka jest w nim zakochana, ale niestety z powodu podlej pogody rowerek stoi w pokoju. Moze dzis uda sie w koncu wyjsc na dwor i go wyprobowac.  Rowerek spi przy jej lozeczku ;-)
Krotko o moim wyborze: Dlaczego go wybralam? Rowerek Woom kosztuje sporo bo 329€. W promocji przez pol roku nie udalo mi sie go dostac- po prostu albo na nia nie natrafilam, albo ich nie ma. Jednak po rozmowie z Panem w moim zaprzyjaznionym sklepie w Toruniu ( BMX ) podjelam decyzje o jego zakupie. Na poczatu zamowilam woom 2, jednak po wyjeciu go z kartonu i przymierzeniu do rowerka biegowego stwierdzilam, ze rowerek jest niewiele wiekszy od poprzednika i dlatego postanowilam go odeslac. Zamowilam woom 3. Ten jest troszka za duzy, ale do wiosny, Lorka jeszcze urosnie i bedzie idealny. A wiec to czym sie kierowalam przy jego wyborze:

- ustawienie kierownicy, kierownica jest blizej Lorki i jest wysoko ustawiona,
- jego waga : 5,7 kg, gdzie waga ogolnodostepnych rowerow w sieci sklepu Decathlon B-twin to 9,2 kg, prawie 2 x wiecej!!
- Naped… hmmm nie wiem jak to okreslic, Pan Pawel w sklepie rowerowym nazwal to specjalistycznie, jednak ja nie potrafie przypomniec sobie jak sie to nazywa- to taka czesc w rowerze ktora sprawia, ze krecenie pedalami, nawet pod gorke i w nierownych terenach jest lekka dla dziecka.

Dodam jeszcze, ze gdybym nie mieszkala na wsi, gdzie nie mamy drog do jazdy a naszymi sciezkami rowerowymi sa w wiekszej mierze drogi w polu, pewnie nie zdecydowalabym sie na jego zakup. Uwielbiamy jezdzic rowerem, chce moje dzieci zarazic ta pasja, obawialam sie wiec, ze przy zakupie normalnego rowerka, gdzie jazda bedzie trudna juz chociazby ze wszgledu na wage rowerka, moge zniechecic Lorke na samym starcie. Cena jest wysoka, ale jakosc i wykonanie na najwyzszym poziomie. Woom to najlzejszy rowerek dla dzieci na rynku.

A oto prezent ktory dostali od babci ( postanowilismy o jednym wspolnym prezencie ):
- Kolejka drewniana, wlasnie zabieramy sie za jej skladanie. Janek jeszcze spi, wiec moze uda nam sie w spokoju nia pobawic :-) mozna ja kupic tutaj —> klik
1

 Od Brata Lorka dostala cudowny zestw szklanek z Elsa, oraz wspolnie z Jankiem Gre ELEFUN.

efd440025eb5bba27e4694f4bb6ace7705c0f7ad

 

Swieta, swieta…

I znowu nie zdazylam z polowa rzeczy..

Na poczatku grudnia, narobilo mi sie tyle pracy, ze niestety nie wiem kiedy ale nastal 24 Grudnia.. Mniej wiecej w polowie miesiaca, wpadlam w panike, zaczelam miec wyrzuty sumienia, ze zamiast cieszyc sie nadchodzacymi Swietami, ja musze wstawac o 2giej w nocy, aby wyrobic sie ze wszystkimi zamowieniami. I choc ten rok byl o wiele slabszy od poprzednich, nie zostalo mi czasu na nic.. ale to na nic..Dobrze ze w polowie miesiaca przyjechala moja Mama, zajela sie dziecmi, gotowala, sprzatala, bez niej obudzialbym sie chyba 24 Grudnia i stala tutaj bez przygotowanych Swiat..

Podczas tej gonitwy, narodzila sie we mnie taka refleksja.. czy to wszytsko ma sens- czy nie lepiej wrocic do pracy na etat, odpracowac swoich osiem godzin, wyjsc do domu i miec wszytsko w nosie.. Nie wiem..
Ten intensywny okres w pracy, przerodzil sie w swojego rodzaju wyrzuty sumienia, ze nie jestem dobra matka, zona i corka.. Moze to przez ilosc zaplaonwanych rzeczy, moze to przez to, ze bylam przemeczona, moze przez sytuacje w zyciu cidziennym, rodzinnym i poczuciu braku zrozumienia przez najblizsza Ci osobe.. Te Swieta sa inne dla mnie, cos we mnie peklo, cos we mnie runelo.. Moze wiara w siebie, moze nadzieja, ze moje relacje z dziecmi beda cieple, serdeczne, takie inne od tych jakie ja mialam z rodzicami? Moze to przez to ze od jakiegos czasu brakuje jednego elementu w tej ukladance, ktora juz nie jest caloscia i nie tworzy spojnego obrazu?

No coz, zawiodlam sama siebie i moze tez innych ale zyje dalej i w tym nadchodzacym roku, bede starala sie bardziej, lepiej, intensywniej, rozwazniej podchodzic do powierzonych mi obowiazkow i zalozonych planow. Moze naucze sie w koncu lepiej planowac, byc lepszym czlowiekiem.. A teraz poki co, ide przygotowywac swiateczne sniadanie w nadziei, ze ten dzien bedzie pieknym, swiatecznym dniem.

Wesolych Swiat!

Przygotowan do Swiat nastal czas!


EDIT: POST ZOSTAL NAPISANY 01.12.2017, JEDANK Z NIEWIADOMYCH MI PRZYCZYN OPUBLIKOWANY ZOSTAL DOPIERO 07.12.2017 :-/

Jakiz to magiczny czas, do tego moja corka, postanowila dzis wstac o 4:30 8-O No coz, dla mnie to normalna pora, wstaje codziennie pomiedzy 2:30 a 3:00, ale wczoraj wieczorem, bylam tak zmeczona, ze postanowilam dzis rano, ten jeden, jedyny raz pospac sobie tyle ile sie da. Lorka jest chora, ma temperature i od wczoraj zostala w domu. Bralam pod uwage takowa mozliwoc, ze ten jeden jedyny raz, keidy ja bede chciala odespac, niestety nie uda sie… bylo dla mnie prawie oczywistym faktem , ze ktores z moich maluchow postanowi zrobic pobudke. Jednak widok ktory kazal sie naszym oczom po wstaniu, byl cudowny- pada u nas snieg! Na to aby sie utrzymal nie ma szans, ale i tak nas cieszy bialy widok za oknem. Lorka jest juz gotowa na sanki, twierdzi, ze juz nie jest chora i chce koniecznie juz o 5 ej nad ranem zakladac sniegowce :D

 



A wiec dzis bede napelniala Lorki Kalendarz adwentowy, ktory zrobilismy wspolnie z jej Tatusiem. Tatus wycial drzewko a ja uszylam woreczki. Chcialam jej wlozyc karteczki z zadaniami, ale zastanawialam sie czy to dobry pomysl, mysle, ze ona jeszcze jes za malutka. Chociaz moze sie myle. Moze jeszcze dzis szybko cos wymysle i wloze do woreczkow.



Do tego przyozdobilismy wszystkie drzewka wokol domu swiatelkami. Kupilismy tez choinke 120 cm i bedziemy ja ozdabiac, stanie przy wejsciu do domu :-).
Upieklismy ciasteczka, sluchamy swiatecznych piosenek. Chce w tym roku, pomimo natloku pracy natchnac nasz dom tym magicznym duchem Swiat. Nieocenione okazuje sie caly czas nasze nosidlo. Kupilam nowe w kolorach jesieni, ktore jest calkowicie regulowane i posluzy nam troche. Swoja droga, zal sciska serce, kiedy wiem, ze nie bede juz nigdy miala okazji przezyc tej przygody z chusta z takim malenstwem.. ehh…


Wczoraj powstaly tez gwiazdki z korali drewnianych. Sa cudowne, mogla sluzyc rowniez jako podkladka pod kubek. Domowilam 500 sztuk, powstana z nich piekne podkladki na prezenty.

 

No i nasze gwiazdki z papieru. Zalaminowalam je i wycielam kola, powiesze je u Lorki w pokoju przy oknie na sznurku. ( Niezalaminowane zostalyby szybko zniszczone przez nasze koty ).


Pyszne Ciasto bez Cukru :-)

Jakis czas temu rozpoczelam wyzwanie 50 dni z Chodakowska. Jedym z zalozen byla rezygnacja z cukru. Pierwsze dni byly ciezkie, teraz juz idzie gladko. Znlazlam zamiennik- Figi.. Zglebiajac temat, znalazlam przpis na ciasto, ktore w smaku przypomina troche KEKS. A oto przepis, ktory  na wlasne potrzeby udoskonalilam :-)

 

Daktylowe Ciasto bez cukru :-)

Sladniki:

  • 1 czubata szklanka swiezych daktyli lub 0,5 szklanki suszonych. Zalewamy je ciepla woda na godzine. Pozniej ewntualna, pozostala wode odlewamy.
  • 2 dojrzale banany
  • 100g Maki orkiszowej pelnoziarnistej
  • 1 lyzka oleju
  • foremka keksowka o dlugosci 25 cm
  • rodzynki
  • mozna dodac orzechow lub siemienia lnianego ( lyzke )

Wykonanie:

Daktyle posiekac, banana rozetrzec widelcem, polaczyc te dwa skladniki, dodac make i olej. Dodac rodzynki i orzechy lub siemienie .Piekarnik nagrzac do 200 C. Keksowke wylozyc papierem do pieczenia. Piec okolo 30 minut, na srodkowym poziomie. Ciasto bedzie wilgotne w srodku.

 

Smacznego!