15 lat minelo jak jeden dzien…

Happy-Birthday-400x300

15 lat temu o godzinie 23:55 zostalam po raz pierwszy Mama. Moje zycie zmienilo sie diametralnie, glowa przesterowala sie na myslenie z poziomu jeszcze delikatnie mowiac niedojrzalego i beztroskiego, na calkiem powazne. Jeden krzyk, jedno spojrzenie, jeden dotyk zmienil cale moje zycie….

Strach przed tym co bedzie byl ogromny. Chcialam zyc beztorsko a jednoczesnie byc Mama. Moje obawy okazaly sie bezpodstawne, bo dzieki pomocy bliskich moglam realizowac swoje cele, marzenia aby w koncu dotrzec do tego punktu w ktorym teraz jestem. Dzis moj Syn jest juz prawie doroslym mezczyzna, na ktorego moge zawsze liczyc. Udalo sie go „wyprowadzic” na dobrego, czulego czlowieka, ktory chetnie pomaga innym, ktory troszczy sie o swoja siostre, ktory stara sie, pomimo poczatkowych trudnosci jezykowych, uzyskiwac dobre wyniki w szkole.

Jestem dumna i z Niego i z siebie, bo razem dalismy rade pokonac wiele wyboistych drog, ktore staly nam na drodze do terazniejszosci!!!

Happy Birthday Dominik!!!!!!

Tlusty czartek- to juz jutro!!!!!!

Tak wygladaly moje paczusie rok temu:

1655349_665391496851902_334269144_o

1795481_665391630185222_1822014669_n

Jako, ze tlusty czartek juz jutro, podaje przepis na przepyszne paczki. Ja do ich wypieku uzywam frytownicy ( oczywiscie olej swiezutki, nie po frytkach ;-) ) Polecam!!!

( przepis zaczerpniety ze strony www.mojewypieki.com )

Paczki Luksusowe

Składniki na około 45 pączków:

  • 800 g mąki pszennej
  • 8 żółtek
  • 100 g masła, roztopionego
  • niepełne pół szklanki drobnego cukru do wypieków
  • 1 opakowanie cukru wanilinowego – 16 g (lub pominąć, jeśli używacie cukru z prawdziwą wanilią)
  • 50 g świeżych drożdży lub 25 g suchych drożdży
  • 1,5 szklanki letniego mleka (1 szklanka = 250 ml)
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 2 łyżki rumu (lub wódki, spirytusu, itp.)
  • skórka otarta z 1 cytryny – opcjonalnie

Ponadto:

  • olej do smażenia
  • cukier puder do oprószenia lub do zrobienia lukru
  • kandyzowana skórka pomarańczowa lub podrumienione posiekane orzechy do posypania
  • konfitura lub dżem do nadziewania

Mąkę pszenną przesiać, wymieszać z suchymi drożdżami (ze świeżymi najpierw zrobić rozczyn*). Dodać pozostałe składniki i wyrobić, pod koniec dodając rozpuszczony tłuszcz. Wyrabiać kilka minut, aż ciasto będzie gładkie i miękkie (starając się nie dosypywać mąki, mimo iż ciasto będzie się kleić; polecam wyrabiać mikserem z hakiem do ciasta drożdżowego lub w maszynie do pieczenia chleba). Wyrobione ciasto uformować w kulę, włożyć do oprószonej mąką miski, przykryć i odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości (1 – 1,5 h).

Po tym czasie ciasto wyjąć na oprószony mąką blat. Rozwałkować na grubość około 1 – 1,3 cm i szklanką o średnicy  6,5  – 7 cm wykrawać pączki. Odkładać je na blaszkę oprószoną mąką do podwojenia objętości (powinny być bardzo dobrze napuszone, ale nie przerośnięte). Można również formować z ciasta kulki, które od razu nadziewamy dżemem (ja zawsze nadziewam już po usmażeniu).

Po wyrośnieciu smażyć pączki w oleju rozgrzanym do temperatury 175ºC, po kilka minut z każdej strony (te jasne punkty na zdjęciu przy smażeniu paczków to ślady po moich palcach, które powstały przy przenoszeniu pączków do frytkownicy – są aż tak delikatne). Temperatura oleju nie powinna być zbyt wysoka, ponieważ pączki szybko zbrązowieją z zewnątrz, a w środku będą surowe. Po usmażeniu odkładać na bibułkę do odsączenia. Nadziewać konfiturą, jeśli nie zrobiliście tego wcześniej.

Jeszcze ciepłe lukrować lub pudrować.

Lukier:

  • 1 szklanka cukru pudru
  • 2 – 3 łyżki gorącej wody

Cukier puder utrzeć z wodą do gładkości. Gęstość lukru regulować przez dodatek wody lub cukru

Jasna ‚obrączka’ na pączkach - tworzy się, gdy pączek jest pięknie wyrośnięty, napuszony i lekki jak chmurka. Wtedy unosi się na powierzchni oleju bez problemów (często na pewno widzieliście w tv jak smażą pączki w cukierniach w Tłusty Czwartek). Nie ma na tą ‚obrączkę’ wpływu przykrywanie garnka pokrywką podczas smażenia lub nalewanie oleju tylko do połowy ich wysokości! To mity. Oleju musi być na tyle dużo, by pączek swobodnie w nim pływał i nie dotykał dna.

 

Nowe wyzanie :-) Angielski w 30 dni

 

ggdf_4x3

Jakos pare dni temu na Facebooku ktos z moich znajomych polubil wyzwanie „30 DNI Z ANGIELSKIM, które zmienią Twoje życie!” ( szczerze mowiac powinnam zabrac sie cos w stylu 30 dni z Francuskim, ale jakos nauka tego jezyka idzie mi z takim oporem, a Angielski swojego czasu byl moim ulubionym jezykiem wiec postanowilam sobie go troche odswiezyc, bo ze zrozumieniem nie jest zle, ale podczas wakacji rok temu w Grecji stwierdzilam, ze zupelnie nie moge sie wyslowic ). Ponoc uczac sie jednego nowego slowka dziennie pod koniec miesiaca bedzie mozna przeczytac ze zrozumieniem artykul z BBC. Do tego mozna sobie sciagnac aplikacje ANKI ktore to pomaga opanowac slowka. Zobaczymy czy sie sprawdzi.

Oto link do strony ktora zawiera oto wyzwanie: klik :-)

Jako, ze jednym z moich postanowien noworocznych bylo odswiezenie sobie mojego Angielskiego, podjelam sie wyzwania i bede probowala. Czy sie uda? Przekonamy sie po miesiacu ;-)

52 ksiazki w 2015 roku :-)

ks

Na poczatku kiedy zobaczylam ta inicjatywe, smialam sie- pomyslalam sobie 52 ksiazki to niemozliwe zeby ktos tyle czytal. Potem jakos zaczelam sobie myslec, ze to moze byc fajne wyzwanie i do tego moge ksztalcic swoja znajomosc jezyka. A wiec postanowilam podjac sie tego wyzwania. Poczatek byl prosty, pierwsza ksiazka po Polsku. Druga- 450 stron w jezyku niemieckim. Podeszlam ambitnie. Niektorych slow ktorych nie rozumialam postanowilam zapisywac, tlumaczyc i uczyc sie- poddalam sie po krotce, poprzestajac na tlumaczeniue bez zapisywania, w takim tempie pewnie przeczytalabym 25 ksiazek do konca roku. Na razie koncze trzecia ksiazke i musze poyiedziec ze to strasznie wciaga. Teraz kazda- DOSLOWNIE- wolna chwile spedzam na czytaniu ksiazek. Jesli kogos zainteresuje to tutaj link do strony z inicjatywa:  
http://52ksiazki.pl/

Moje Tildy i Spolka

 

Tilda

Moja przygoda z szyciem zaczela sie wczesnie: Kiedy mama podczas komuny szyla mi ze skrawkow firanki, przerabiale stare sukienki na bajkowe ubrania dla mnie, wtedy ja podkradalam skrawki i szylam ubranka lalkom i misiom. Pozniej dlugo, dlugo bylo nic. Nie mialam maszyny i jakos checi bylo brak.  W glowie mnozyly mi sie pomysly na upiekszenie domu malymi kosztami. Kiedys moja kolezanka z pracy, zapytala sie mnie czy nie chcialabym maszyny do szycia, bo ona ma dwie i je chce wyrzucic. A wiec z ochota je przyjelam i tak oto moglam spelniac swoje szyciowe fantazje. Pozniej dostalam od meza, mojego upragnionego Lucznika- chcialam wesprzec nasza polska gospodarke. Wtedy wydawalo mi sie ze to byl dobry zakup. Jednak z czasem kiedy szylam coraz wiecej okazalo sie, ze Lucznik nie jest tym samym Lucznikiem ktorym moja Mama szyla mi te piekne rzeczy… Ale coz, poki co jest Lucznik moze kiedys bedzie cos lepszego.