Moje Tildy i Spolka

 

Tilda

Moja przygoda z szyciem zaczela sie wczesnie: Kiedy mama podczas komuny szyla mi ze skrawkow firanki, przerabiale stare sukienki na bajkowe ubrania dla mnie, wtedy ja podkradalam skrawki i szylam ubranka lalkom i misiom. Pozniej dlugo, dlugo bylo nic. Nie mialam maszyny i jakos checi bylo brak.  W glowie mnozyly mi sie pomysly na upiekszenie domu malymi kosztami. Kiedys moja kolezanka z pracy, zapytala sie mnie czy nie chcialabym maszyny do szycia, bo ona ma dwie i je chce wyrzucic. A wiec z ochota je przyjelam i tak oto moglam spelniac swoje szyciowe fantazje. Pozniej dostalam od meza, mojego upragnionego Lucznika- chcialam wesprzec nasza polska gospodarke. Wtedy wydawalo mi sie ze to byl dobry zakup. Jednak z czasem kiedy szylam coraz wiecej okazalo sie, ze Lucznik nie jest tym samym Lucznikiem ktorym moja Mama szyla mi te piekne rzeczy… Ale coz, poki co jest Lucznik moze kiedys bedzie cos lepszego.